EKSPERT RADZI

JESIENIĄ, Z MYŚLĄ O JARYCH


W rolnictwie nie wszystko można przewidzieć. Częstym problemem jest spiętrzenie prac i brak czasu na odpowiednie przygotowanie stanowiska dla rośliny następczej. W tym kontekście pojawiają się pytania o kolejność zabiegów agrotechnicznych (w tym nawozowych), gdy pozostało kilka dni dosiewu. Ktoś powie, że taka jest specyfika produkcji roślinnej. Zdarza się, że rzeczywiście czasu jest niewiele. Jednak spiętrzenie prac polowych wynika niekiedy także ze złej organizacji w gospodarstwie. Dzisiaj kilka słów o tym czy jesienią powinniśmy myśleć już o roślinach jarych.

NAJWAŻNIEJSZE PYTANIA

Bez względu na to jaką roślinę uprawiamy lub uprawialiśmy, zawsze po zbiorze muszą paść dwa pytania:

  1. Co będzie rośliną następczą? (optymistycznie zakładam, że odpowiedź na to pytanie jest znana dużo wcześniej)
  2. Jaki jest stan agrochemiczny gleby (stanowiska)?

Jeśli znamy odpowiedź również na drugie z postawionych pytań – wystarczy tylko podjąć odpowiednie decyzje. Gdy jednak analiza gleby była wykonana więcej niż dwa lata wcześniej zalecam zrobienie nowych badań odnośnie odczynu i zasobności gleby. Szczególnie ważne jest oznaczenie odczynu, gdyż jak wiadomo proces odkwaszania jest rozłożony w czasie, a efekty przychodzą najwcześniej po kilkunastu tygodniach. Ponadto zabiegu odkwaszania gleby nie wolno łączyć w czasie z wprowadzeniem do gleby fosforu. Dlaczego? Ponieważ, w warunkach odczynu zasadowego, a taki będzie pojawiał się systematycznie po zastosowaniu nawozu odkwaszającego, fosfor będzie uwsteczniał się z wapniem. To z kolei oznacza mniejszą efektywność nawożenia fosforem. Pamiętajmy, że nawet w optymalnych warunkach wykorzystanie fosforu z nawozów i tak nie jest duże, kształtując się na poziomie 30-40% lub mniejszym. Zatem jeśli stwierdzimy konieczność regulacji odczynu powinniśmy to zrobić możliwie szybko (po zbiorze), a nawożenie fosforem przełożyć na wiosnę.

Gdy potrzebna jest diagnoza postarajmy się to zrobić możliwie sprawnie, pobierając próbkę przynajmniej z warstwy ornej i dostarczając w stanie suchym do laboratorium. Jeśli nasze wątpliwości budzi tylko odczyn gleby sami możemy to sprawdzić przy pomocy kwasomierza – płytki Helliga lub innego prostego pH-metru. Wprawdzie pisałem już o tym kiedyś, ale pytania na ten temat pojawiają się nadal. Najpierw oznaczamy pH gleby – wiemy już w jaki sposób. Klasyfikację gleb według odczynu zamieszczono w tabeli 1. Następnie na podstawie uzyskanej wartości dokonujemy oceny potrzeb wapnowania (tab. 2). Ostatnim etapem jest ustalenie dawki czystego składnika (CaO) w oparciu o tabelę 3.

Tabela 1. Podział gleb według pH mierzonego w 1M KCl

Tabela 2. Ocena potrzeb wapnowania gleb mineralnych

Tabela 3. Dawki nawozu wapniowego, t CaO/ha

Jeszcze jedna drobna, ale ważna sprawa. Niezależnie od tego czy mamy do czynienia z nawozem węglanowym czy tlenkowym zawsze zawartości „czystego składnika” oraz dawki nawozu podajemy w przeliczeniu na CaO. Aby przeliczyć %CaCO3 na % CaO należy zastosować przelicznik 0,56 a dla MgCO3 0,84.

Przykład obliczeń dawki nawozu:

Na glebie lekkiej rolnik określił pH na poziomie 5,2. Znaczy to, że potrzeby wapnowania są wskazane (tab. 2). Z tabeli 3 wynika, że dawka CaO powinna wynosić 1,5 t/ha. Rolnik dysponuje nawozem o zawartości 40% CaO, czyli:

1000 kg nawozu – 400 kg CaO

x kg nawozu – 1500 kg CaO

x = (1000 * 1500) / 400 = 3750 kg/ha = 3,75 t/ha

Celem zobojętnienia gleby rolnik powinien zastosować 3,75 t nawozu/ha.

Jeśli okaże się, że wyliczona dawka nawozu jest bardzo duża regulację odczynu musimy rozłożyć na dwa sezony wegetacyjne. Zakładając konieczność wapnowania, zróbmy to bezpośrednio na ściernisko, po to by wymieszać nawóz z glebą. W takiej sytuacji w okresie jesienno-zimowym nie stosujemy już żadnych innych nawozów z myślą o roślinach jarych. Tradycyjnie polecę nawóz węglanowy, najlepiej typu kreda. Taki produkt zapewnia możliwie dużą efektywność odkwaszania, bez ryzyka zaburzeń funkcjonowania flory bakteryjnej, co może zdarzyć się po zastosowaniu tlenku wapnia lub magnezu (zwłaszcza w glebie lekkiej). Z oferty firmy LUVENA warto zwrócić uwagę na nawóz KREDA Mg+, o większej efektywności w porównaniu z klasycznymi skałami węglanowymi.

W naszych rozważaniach warto uwzględnić także sytuację, w której odczyn gleby kształtuje się w dolnych granicach przedziału uznanego za optymalny i jednocześnie nie planujemy odkwaszania gleby w tym sezonie wegetacyjnym. Nawozami stabilizującymi odczyn gleby i ograniczającymi negatywny wpływ kationów glinowych są LUBOPLON WAPNIOWO-MAGNEZOWY i LUBOPLON MAGNEZOWO-SIARCZANOWY. Dodatkowym efektem zastosowania tych nawozów jest wprowadzenie do gleby magnezu i siarki, w konfiguracji chemicznej gwarantującej stopniowe uwalnianie w okresie wiosennej wegetacji.

CO Z PLONEM UBOCZNYM?

Problem zagospodarowania plonu pobocznego i resztek roślinnych jest zagadnieniem dość złożonym. Żeby zgłębić temat należałoby uwzględnić wiele różnych wariantów. Skupmy się na najczęściej spotykanych.

Słoma zbóż i rzepaczana

Choć pewnie nie wszyscy się ze mną zgodzą, moje zdanie na temat zagospodarowania słomy jest jednoznaczne i niezmienne: o ile to możliwe słoma ma pozostać na polu. Jest to ważne w każdych warunkach, lecz szczególnie w stanowiskach o naturalnie mniejszej żyzności. Słoma jest przecież substratem (materiałem wyjściowym) do powstanie próchnicy, której rola w każdej glebie jest nie do przecenienia. Wystarczy tylko wspomnieć o:

  1. pojemności sorpcyjnej (wiązanie jonów),
  2. gospodarce wodnej,
  3. strukturze gleby,
  4. aktywności biologicznej,
  5. i wielu innych.

Słoma to także źródło składników mineralnych. Zatrzymajmy się na chwilę w tym miejscu i spójrzmy na tabele 4 i 5, w których zamieszczono dane odnośnie składu niektórych nawozów naturalnych i plonu ubocznego. Aby przeliczyć podane zawartości składników w słomie (tab. 5) na ilości przypadające na 1 tonę wystarczy podane wartości pomnożyć x10. W przypadku liści buraczanych sprawa jest bardziej skomplikowana, gdyż należy uwzględnić suchą masę, która może się wahać w bardzo szerokim przedziale, od 12 do 25%. Jak widać, słoma jest bogatym źródłem azotu i potasu, ale nie fosforu. Pamiętajmy zatem, że nawet jeśli na polu pozostawimy duże ilości słomy i wydaje nam się, że problem składników mineralnych mamy „z głowy”, musimy koniecznie zwrócić uwagę na nawożenie fosforem. To jednak nie wszystko. Słoma charakteryzuje się tym, że ma szeroką relację C:N czyli węgla do azotu. To z kolei sprawia, że mikroorganizmy rozkładające słomę mają do dyspozycji dużo energii (związki węgla), lecz relatywnie mało azotu, którego też potrzebują do sprawnego funkcjonowania. W takich warunkach może dojść do przejściowego – podkreślę wyraźnie przejściowego – niedoboru azotu. Dlatego późnym latem lub jesienią warto rozważyć zastosowanie niewielkiej ilości nawozu azotowego, po to by przyspieszyć rozkład resztek roślinnych i słomy, w ilości około 5-6 kg na 1t masy organicznej. Forma chemiczna nawozu mineralnego ma drugorzędne znaczenie. Źródłem azotu może być także gnojowica (szybko działające związki azotu) – to w gospodarstwach z oborami bezściełowymi.

Tabela 4. Zawartość składników w nawozach naturalnych, kg/t (dane wg różnych autorów)

Tabela 5. Zawartość makro- i mikroskładników w plonie ubocznym głównych roślin uprawnych (dane KChRiBŚ UPP – Barłóg i Grzebisz)

Liście buraczane

Wartość nawozowa liści buraczanych jest wypadkową ich masy oraz składu chemicznego, który z kolei zależy od stanu zaopatrzenia plantacji buraków w składniki mineralne. Jak wynika z zamieszczonej tabeli 5 największą zmienność wykazuje potas, a w dalszej kolejności azot. Przybliżone ilości składników uwalnianych w liści buraczanych zawiera tabela 6.

Tabela 6. Wartość nawozowa liści buraków cukrowych (wg Barłoga)

Resztki kukurydziane

W wielu gospodarstwach kukurydza stała się jedną z ważniejszych upraw. Z jednaj strony gatunek ten, jako niezwykle „żarłoczny”, akumuluje w biomasie duże ilości praktycznie wszystkich składników mineralnych. Z drugiej jednak pozostawia względnie dużą masę organiczną, która może stanowić źródło składników dla rośliny następczej. Czy zawsze? Trzeba wyraźnie odróżnić uprawę kukurydzy z przeznaczeniem na kiszonkę i na ziarno. O ile w pierwszej sytuacji nie możemy liczyć na dużą masę organiczną, to w przypadku zbioru na ziarno już tak. Zwracam uwagę, że plon uboczny jest istotnym źródłem potasu, wapnia i siarki , a także umiarkowanym magnezu (ryc. 1).

Rycina 1. Rozdział składników mineralnych między ziarno a plon uboczny, % (opracowano na podstawie Grzebisz 2012)

Bez względu na to o jakim materiale organicznym mówimy, zawsze przetwarzanie w związki stanowiące substrat dla próchnicy oraz szybkość uwalniania kationów i anionów do roztworu glebowego (de facto dla roślin) będą zależały od stopnia rozdrobnienia i wymieszania z glebą. Nie muszę dodawać, że im szybciej to zrobimy tym lepiej.

STOSOWANIE OBORNIKA

Wybór terminu stosowania tego nawozu związany jest rzecz jasna z organizacją pracy w gospodarstwie i nie zawsze możliwa jest realizacja zleceń naukowców i doradców. Spotykam się często z zarzutem o to, że „na papierze” wszystko się zgadza, ale nie zawsze musi się zgadzać w warunkach polowych. Argumentację przyjmuję, lecz moim zadaniem jest wskazanie optymalnych rozwiązań. Przygotowując kiedyś cykl wykładów dla studentów w systemie E-learning wskazałem (za Grzebiszem) na trzy możliwe terminy stosowania obornika, starając się jednocześnie wyjaśnić w możliwie prosty sposób dlaczego właśnie tak.

Termin optymalny – zapewniający odpowiednio długi okres rozkładu obornika, a przez to efektywne działanie w okresie wegetacji roślin. Przy takim założeniu obornik można zastosować po zbiorze zbóż, bezpośrednio na ściernisko lub późnym latem. W każdym przypadku po zastosowaniu obornika zalecane jest natychmiastowe wykonanie zabiegu powodującego przykrycie nawozu (podorywka, orka). Wskazana jest pochmurna, lekko przekropna pogoda oraz względnie niska temperatura powietrza.

Termin dobry – zapewniający efektywne działanie, lecz wymagający uwzględnienia pewnych ograniczeń. Nawożenie należy wykonać późnym latem lub jesienią, przed wykonaniem orki zimowej (lecz nie później niż 30 listopada). Głównym ograniczeniem jest wilgotność gleby. Jeśli gleba jest mokra, nawożenie oraz zabiegi wykonane po nawożeniu niszczą strukturę gleby. Zalecane jest zatem stosowanie nawozu tylko na gleby powierzchniowo suche, przy niskiej temperaturze powietrza.

Termin dostateczny – dopuszczalne stosowanie obornika wiosną do 2-3 tygodni przed sadzeniem ziemniaków, siewem buraków i kukurydzy, lecz efektywność nawożenia mniejsza niż w przypadku terminu letnio-jesiennego. Zalecana jest duża wilgotność powietrza, lecz gleba nie powinna być zbyt sucha. Konieczne jest natychmiastowe wykonanie orki. Ze względu na krótki okres od zastosowania nawozu do rozpoczęcia wegetacji roślin obornik powinien być dobrze przefermentowany, aby zapewnić dobrą dostępność składników z nawozu.

GDY ODCZYN JEST W PORZĄDKU, LECZ ZASOBNOŚĆ WYMAGA KOREKTY

Wbrew pozorom sytuacja taka zdarza się dość często. Jeśli na wiosnę chcemy uprawiać na przykład buraki cukrowe albo kukurydzę czyli rośliny o dużych potrzebach pokarmowych względem fosforu i potasu wiedząc, że zasobność naszej gleby jest niska, regulacją zasobności musimy zająć się już jesienią.

Przypomnę tylko, że dawka nawozu jest sumą potrzeb pokarmowych rośliny i założonego plonu. Pisałem już o tym wiele razy – po określeniu poziomu plonu sprawdzamy w odpowiednich tabelach jakie jest zapotrzebowanie roślin na jednostkę plonu i dokonujemy obliczeń. W takim przypadku całą dawkę fosforu i potasu możemy zastosować wiosną. Gdy jednak mamy do czynienia ze stanowiskiem ubogim w fosfor i/lub potas wyliczona dawka musi uwzględniać nie tylko żywienie rośliny, lecz także poprawę zasobności. Pojawia się więc problem wprowadzenia do gleby dużej masy nawozu. Nie należy tego robić jednorazowo w zespole uprawek przedsiewnych (wiosną). Uwaga ta dotyczy nie tylko buraków cukrowych, które są bardzo wrażliwe na zasolenie pojawiające się po wprowadzeniu dużej dawki nawozu potasowego (typu chlorkowego), lecz praktycznie wszystkich upraw. Jeśli konieczna jest korekta zasobności zróbmy to jesienią (może nawet z lekkim nadmiarem), natomiast w okresie wiosny wprowadźmy pozostałą część dawki – nazwijmy ją umownie „żywieniową”. Szczegóły odnośnie obliczeń znajdują się tutaj.

Ostatnią kwestią, którą poruszę jest wybór nawozu. Ze względu na miejsce publikacji zwrócę szczególną uwagę na nawozy produkowane w Luboniu. Żeby przekaz był łatwiejszy zrobię to w kilku punktach:

  1. Jeśli jesienią odkwaszaliśmy glebę zrezygnujmy z nawożenia fosforem. Po 2-3 tygodniach od wapnowania można ewentualnie wprowadzić potas w postaci SOLI POTASOWEJ lub innego nawozu – na przykład LUBOPLONU POTASOWO-SIARCZANOWEGO;
  2. Gdy gleba jest uboga w fosfor i jesienią była odkwaszana na przedwiośniu zastosujmy szybkodziałający fosfor wybierając SUPERFOSAT PROSTY lub jeden z nawozów z grupy LUBOFOSEK;
  3. Jeśli odczyn nie wymaga korekty a konieczna jest regulacja zasobności gleby jesienią proponuję zastosować nawóz z grupy LUBOFOS. Ten typ nawozów idealnie nadaje się do poprawienia zasobności gleby, ponieważ uwalnianie składników z granuli nawozowej następuje powoli, bez ryzyka intensywnego wymycia w okresie zimy. Z powodzeniem można zastosować kombinację nawozów fosforowych i potasowych SUPERFOSFAT PROSTY + SÓL POTASOWA / LUBOPLON POTASOWO-SIARCZANOWY. Proszę pamiętać o wyborze takiego wariantu nawożenia, który spełni wyliczoną dla każdego pola relację K2O/P2O5;
  4. Niezależnie od tego czy jesienią była wykonywana korekta zasobności czy nie, wiosną proponuję wybrać nawóz specjalistyczny przeznaczony dla konkretnej uprawy przykładowo: LUBOFOS CORN, LUBOFOS POD BURAKI, LUBOFOS POD ZIEMNIAKI ewentualnie jedną z LUBOFOSEK.

 

 


Data ostatniej aktualizacji: 21 marca 2018