EKSPERT RADZI

Jesienne nawożenie zbóż


Przed nami kolejny sezon wegetacyjny. Zakładam, że siewy rzepaku zakończone, choć w wielu regionach kraju utrudnione, ze względu na nadmiar wody w glebie. Właśnie z tego powodu sam miałem problem z założeniem doświadczeń w dwóch lokalizacjach w Wielkopolsce. Na szczęście znalazłem „okno pogodowe”.Jak zwykle o tej porze trwają dyskusje związane z przygotowaniem stanowiska pod uprawę zbóż ozimych. Nie ma gotowej i uniwersalnej recepty na każde pole. Tymczasem w rozmowach ze studentami słyszę dość często, że w ich rodzinnych gospodarstwach technologie nawożenia nie zmieniają się od lat, niezależnie od warunków glebowych i meteorologicznych. Diagnozowanie gleby, jako warsztatu pracy, także pozostawia wiele do życzenia.

Tak naprawdę nawożenie to nic innego jak żywienie roślin. Skoro tak, to powinno być zbilansowane i zindywidualizowane nie tylko w kontekście gospodarstwa, lecz nawet pola. Kiedyś jedna ze studentek powiedziała mi, że w gospodarstwie rodziców przydałyby się jesienne rewolucje. Co z tego, że staram się przekazać tacie to czego nauczyłam się na studiach, skoro on i tak wie lepiej – dodała. W takich sytuacjach zwykle sugeruję żeby przekonać tatę aby spróbował innych rozwiązań przynajmniej na części pola lub przyjąć strategię „małych kroków” czyli wprowadzać zmiany stopniowo. Jeśli efekty będą pozytywne z pewnością zreformuje technologię nawożenia. Nie wykluczone, że nowe rozwiązania uzna nawet za swoje, ale to już są szczegóły. Ważny jest przecież skutek. Dlatego dzisiaj przypomnienie najważniejszych zasad jesiennego nawożenia zbóż. Będzie o regulacji odczynu, diagnozie gleby, potrzebach pokarmowych i doborze nawozu.

Nieodpowiedni odczyn może zniweczyć cały wysiłek

Powyższe stwierdzenie dla wielu jest oczywiste, jednak są i tacy, którzy lekceważą problem. W wywiadach/podcastach z moim udziałem nie ukrywam nawet swojego zdenerwowania z powodu zaniedbań związanych z odczynem, bo to przecież najprostszy i wbrew pozorom niskonakładowy zabieg agrotechniczny. Ktoś powie, że nawozy odkwaszające wcale nie są tanie. Pamiętajmy jednak, że aplikacji dokonujemy co kilka lat, a inwestycja w tę grupę nawozów warunkuje efektywność nakładów ponoszonych na agrotechnikę (nie tylko na nawożenie). W starszych opracowaniach można znaleźć stwierdzenie, że odkwaszanie powinno być wykonywane raz na 3-4 lata. Ja, na pytanie o częstotliwość wykonania tego zabiegu odpowiadam zwykle: wtedy kiedy trzeba. Na przykład w glebach lekkich, w warunkach częstego stosowania nawozów naturalnych i organicznych, można spodziewać się konieczności względnie częstego stosowania nawozów odkwaszających, rzeczywiście nawet co 3 lata. Z kolei w glebach średnich i ciężkich, o dużej zdolności buforowej może okazać się, że zabieg o którym mowa wystarczy wykonać w rotacjach 5-6 letnich. Jednak nie będziemy tego wiedzieć dopóki nie dokonamy diagnozy czyli nie oznaczymy odczynu gleby. Akurat w przypadku oceny gleby pod względem zakwaszenia możemy to zrobić sami, używając dostępnych na rynku pH-metrów. Procedura wyznaczenia dawki nawozu wapniowego (metoda IUNG) nie jest trudna i obejmuje:

  1. Oznaczenie odczynu gleby
  2. Odniesienie oznaczonej wartości to kategorii agronomicznej gleby (tab. 1)
  3. Określenie potrzeb wapnowania (tab. 2)

Dawka podana w tabeli 2 jest podana w t CaO/ha i wymaga przeliczenia na masę nawozu odkwaszającego.

Tabela 1. Ocena potrzeb wapnowania gleb mineralnych (wg IUNG)

Ocena potrzeb wapnowania gleb mineralnych (wg IUNG)

Tabela 2. Dawka nawozu wapniowego, t CaO/ha (wg IUNG)

Dawka nawozu wapniowego, t CaO/ha (wg IUNG)

Zależnie od kategorii agronomicznej gleby, stanu zakwaszenia i tego jakie są nasze oczekiwania co do efektów musimy dokonać wyboru formy chemicznej nawozu. Jeśli zależy nam na bardzo szybkim działaniu i mamy do czynienia co najmniej z glebą średnią (o odpowiedniej zawartości cząstek spławianych i próchnicy) możemy zastosować nawóz tlenkowy. W każdym innym przypadku polecam węglany, które działają wprawdzie wolniej, lecz są bezpieczne dla gleby. Do tej grupy zaliczane są nawozy typu kreda, które ze względu na dużą nasiąkliwość wodną (zdolność do tworzenia zawiesiny) łatwiej penetrują profil glebowy, przez co należy spodziewać się szybszych efektów odkwaszania, w porównaniu z klasycznymi (starszymi) węglanami. Warto także pamiętać, że regulacji odczynu z myślą o roślinie wymagającej powinno się dokonać pod przedplon (na przykład zbożowy). Zawsze po zastosowaniu wapna należy wykonać zabieg mieszający nawóz. Argumenty za podjęciem decyzji o odkwaszaniu zamieszczono na rycinie 1.

W tym miejscu odniosę się jeszcze do wpisu sprzed miesiąca, w którym mowa była o zagospodarowaniu słomy. Skoro rozkład słomy nie dokona się bez udziału mikroorganizmów oczywistym staje się stworzenie mikrobom odpowiednich warunków, w tym obojętnego odczynu gleby.

Znaczenie odkwaszania gleby w produkcji roślinnej

Rycina 1. Znaczenie odkwaszania gleby w produkcji roślinnej

W stanowiskach o odczynie lekko kwaśnym, gdy nie planujemy odkwaszania, możliwe jest zastosowanie nawozów stabilizujących odczyn gleby, na  przykład Luboplonu CAL-MAG.

Wykorzystać potencjał pszenicy ozimej

Potencjał plonotwórczy współczesnych odmian pszenicy ozimej, badanych przez COBORU, oscyluje w granicach 9-10 t/ha wykazując jednocześnie zmienność w latach. Szacuje się, że średnio w Polsce w dobrym stanowisku plony ograniczone wodą (przy pełnej ochronie) kształtują się na poziomie 7 t/ha (ryc. 2). Czy poziom ten można zweryfikować? Odpowiedź na tak postawione pytanie jest twierdząca. Wystarczy spojrzeć na wyniki uzyskiwane w latach z niedoborem opadów. Warunkiem podstawowym jest jednak odpowiednie zaopatrzenie roślin nie tylko w azot, lecz także w składniki odpowiedzialne za uwodnienie roślin. Konieczne jest zwrócenie uwagi na fosfor, wapń i potas. Pierwsze dwa wymienione pierwiastki kształtują morfologię korzeni (zwiększają strefę penetracji profilu glebowego w poszukiwaniu wody), natomiast trzeci – potas – odpowiada na gospodarowanie wodą tkanek roślinnych.

Wykorzystanie potencjału plonotwórczego pszenicy ozimej

Rycina 2. Wykorzystanie potencjału plonotwórczego pszenicy ozimej (opracowano na podstawie danych COBORU i GUS)

Wymagania pokarmowe zbóż

Zboża, jak każda grupa roślin, ma określone potrzeby pokarmowe. Jest to ilość składnika potrzebna na wyprodukowanie określonej biomasy, najczęściej wyrażana w kg/t. Przybliżone dane zamieszczono w tabeli 3.

Tabela 3. Pobranie jednostkowe składników mineralnych przez zboża ozime, kg/t

Pobranie jednostkowe składników mineralnych przez zboża ozime, kg/t

W tym miejscu przypomnienie – potrzeby pokarmowe to nie to samo, co potrzeby nawozowe. Dawka nawozowa musi uwzględniać nie tylko zapotrzebowanie roślin, lecz także zawartość składnika w glebie. Może więc okazać się, że dawka nawozu będzie większa niż potrzeby pokarmowe (gleba o niskiej zasobności, konieczność uzupełnienia zasobów glebowych), zbliżona do potrzeb pokarmowych (zasobność średnia) lub mniejsza (gleba zasobna). Zależności te zamieszczono na poniższej grafice (ryc. 3).

Rycina 3. Potrzeby nawozowe zależnie od klasy zasobności gleby – schemat (Potarzycki)

Dobór nawozu – relacja potasu do fosforu

Zwykle w zaleceniach nawozowych przyjmuje się podobną zasobność gleby w fosfor i potas, zakładając – często słusznie –  że producent rolny stosując nawozy „równo” traktuje oba wymienione składniki. Z praktyki wiem, że nawet w obrębie jednego gospodarstwa zdarzają się pola o różnym poziomie zawartości fosforu i potasu, w tym znaczeniu, że możliwa jest na przykład niska zasobność w potas z jednocześnie średnim a nawet wysokim poziomem zawartości fosforu i odwrotnie. Stąd na początku wpisu postulat indywidualizowania nawożenia. Nie zrealizujemy jednak tego postulatu jeśli nie wykonamy analizy chemicznej gleby. Oceny taka powinna być dokonana raz na 3-4 lata, najlepiej przed siewem przedplonu rośliny wymagającej – na przykład przed siewem zboża, z myślą o buraku cukrowym jako roślinie następczej.

W poniższej tabeli (4) pokazano możliwości doboru nawozów produkowanych w LUVENA S.A. zależnie od stanu zasobności gleby. Asortyment nawozów jest na tyle duży, że spełnia preferencje producentów rolnych odnośnie do stosowania nawozów pojedynczych lub wieloskładnikowych. Jestem zwolennikiem wprowadzenia potasu i fosforu w zespole uprawek przedsiewnych, choć znam gospodarstwa, w których preferują wprowadzenie głównej masy potasu w okresie wiosny. Z moich doświadczeń wynika, że wiosenne nawożenie ozimin potasem jest uzasadnione, lecz w dawkach startowych czyli stanowiących 15-25% potrzeb pokarmowych.

Tabela 4. Dobór nawozów w zależności od zasobności gleby w fosfor i potas oraz potrzeb nawożenia azotem (źródło: Potarzycki, 2017), KCl  = sól potasowa

Do omówienia pozostaje jeszcze stosowanie nawozów azotowych. W wielu opracowaniach zalecane jest pominięcia jesiennej aplikacji azotu, z myślą o zbożach ozimych. To jednak nie powinno być regułą. Należy rozważyć wprowadzenie azotu gdy:

  • zebrano dużo plon rośliny przedplonowej (niewiele azotu pozostało w glebie)
  • stosowano względnie małe dawki azotu w poprzednim sezonie wegetacyjnym i/lub wystąpiły niekorzystne warunki do mineralizacji azotu glebowego
  • nastąpiło przyoranie słomy i nie skorygowano bieżącej dostępności azotu
  • stanowisko jest zdegradowane (nieodpowiednia struktura i inne czynniki)
  • opóźniono siew

W praktyce, o ile wystąpi taka konieczność, najczęściej stosowane jest 20 – 35 kg N/ha.


Ostatnio zmodyfikowany 30 września, 2021 o 13:52