EKSPERT RADZI

Ocena zasobności gleby – mit czy rzeczywista potrzeba?


Ostatni wpis w tym roku postanowiłem poświęcić zasobności gleby. To efekt pytań, które co pewien czas otrzymuję. Wszystkie one brzmią podobnie: proszę powiedzieć mi jaką dawkę potasu i fosforu mam zastosować (tu pada nazwa gatunku rośliny) aby otrzymać plon (rozmówca podaje konkretną wartość)? Koniec, nic więcej. Gdy próbuję dopytać o jakiej glebie rozmawiamy, w najlepszym razie słyszę: „dobrej” alby „no, takiej przeciętnej”. Pytanie o zasobność pozostaje bez odpowiedzi.

Zdaję sobie sprawę, że poruszany problem nie jest nowy, lecz wątpliwości powracają niczym przysłowiowy bumerang. Nie jest moją intencją kogokolwiek urazić ale brak informacji na temat zasobności gleb w gospodarstwie to… Jednak nie napiszę. Podkreślałem już wielokrotnie, że gleba jest warsztatem pracy rolnika, dlatego nieznajomość tego warsztatu musi budzić irytację doradców i przedstawicieli handlowych w firmach oferujących nawozy. Pozostając w świątecznym nastroju, z pewnym przymrużeniem oka stwierdzę, że stan zdenerwowania wymienionych wyżej nie robi na mnie specjalnego wrażenia. Jednak nie mogę spokojnie patrzeć na błędy popełniane w nawożeniu, które przecież bezpośrednio przekładają się na efekt ekonomiczny produkcji roślinnej konkretnego rolnika. Pamiętajmy, że działa to w dwie strony. Może okazać się przecież, że po zbadaniu gleby pod względem zasobności w dany składnik, na polu A dawka nawozu musi być zdecydowanie większa niż zwykle stosowana (no właśnie, zwykle stosowana), a na sąsiednim polu B wystarczy wręcz symboliczna dawka, bo zasobność gleby jest wysoka. Pewnie niektórych zdziwi fakt, że o symbolicznej ilości nawozu piszę na stronie internetowej należącej do firmy nawozowej. Proszę mi wierzyć, że także w interesie tej firmy jest efektywne działanie nawozów, które produkuje i którymi handluje, a gwarantem tej efektywności jest precyzyjne ustalenie dawki, właśnie w oparciu o zasobność gleby.

Zacznijmy od wyjaśnienia pojęcia zasobność, co wbrew pozorom wcale nie jest łatwe i wymaga trochę wyobraźni. Odrzucając skomplikowane definicje naukowe zapamiętajmy najpierw, że jest to pula składników jaką roślina może pobrać z gleby w okresie wegetacji. Przypomnę teraz, że gleba jest układem trójfazowym składającym się z faz: stałej, ciekłej i gazowej. Składniki mineralne mogą być rozpuszczone w wodzie glebowej (fachowo powiemy w roztworze glebowym) – nie jest to duża pula. Pozostała część jest związana w fazie stałej gleby – w przypadku kationów powiemy, że znajdują się w kompleksie sorpcyjnym (KS), obdarzonym ładunkiem ujemnym. W glebie mogą występować także ładunki dodatnie, które wiążą aniony (przykładowo fosforany), lecz jest ich zdecydowanie mniej. Wiemy też, że w glebach lekkich zdolność (pojemność) sorpcyjna względem jonów jest dużo mniejsza niż w glebach średnich, o ciężkich nie wspominając. Na koniec tego akapitu najważniejsze – nie wszystkie składniki z fazy stałej gleby są przyswajane przez rośliny, dlatego trzeba to określić poprzez test chemiczny w laboratorium. Zatem o zasobach gleby decydują: ilość składnika w formach rozpuszczalnych w wodzie (roztworze glebowym) oraz pula związana wymiennie z fazą stałą gleby (KS). Słowo wymiennie jest tu kluczowe, gdyż wskazuje na możliwość swobodnej wymiany między kompleksem sorpcyjnym a roztworem glebowym.

Znajomość zasobności gleby przekłada się bezpośrednio na potrzeby nawozowe roślin. Zwróćmy uwagę, napisałem potrzeby nawozowe a nie pokarmowe. Roślina na wyprodukowanie jednostki biomasy potrzebuje określonych ilości poszczególnych składników – to potrzeby pokarmowe. Przybliżone wartości dla niektórych roślin uprawnych zamieszczono w tabeli 1.

Tabela 1. Pobranie jednostkowe składników mineralnych przez rośliny uprawne,

kg/t (plonu głównego z odpowiednią masą plonu ubocznego)

Nie zawsze potrzeby pokarmowe są takie same jak potrzeby nawozowe określane jako ilość składnika jaką powinniśmy dostarczyć do gleby celem uzyskania konkretnego plonu. W praktyce może zdarzyć się, że potrzeby nawozowe są większe od pokarmowych lub odwrotnie. Właśnie dlatego musimy znać aktualną zasobność gleby. Graficzna interpretacja tych zagadnień znajduje się na rycinie 1.

Rycina 1. Zasobność gleby a potrzeby nawozowe

 

Chodzi o to, że w sytuacji niskiej zasobności dawka nawozowa powinna uwzględniać nie tylko bieżące zapotrzebowanie roślin na fosfor, potas czy magnez, lecz także regulację zawartości składnika co najmniej do średniej zasobności, po to aby pozostawić dobre stanowisko dla rośliny następczej. W takim przypadku dawka nawozu (D) jest sumą potrzeb pokarmowych (PP) i tak zwanej dawki korekcyjnej (DK) czyli:

D = PP + DK

Korekta zasobności gleby jest szczególnie ważna w uprawie roślin wymagających, a do takich należą burak cukrowy i rzepak ozimy. W doświadczeniach prowadzonych na Uniwersytecie Przyrodniczym w Poznaniu wykazano wyraźnie silniejszą reakcję obu gatunków na stan zasobności gleb niż na bieżące nawożenie. W praktyce znaczy to, że przygotowując stanowisko dla tych roślin korektę zasobności powinniśmy wykonać w uprawie przedplonu.

W pewnym uproszczeniu można przyjąć, że w glebie średniozasobnej potrzeby pokarmowe odpowiadają potrzebom nawozowym, zgodnie z zasadą rolnictwa zrównoważonego. W myśl tej zasady należy zwrócić do gleby ilość składnika wyniesioną z plonem, lecz przy założeniu występowania średniej zasobności, przynajmniej w warstwie ornej. Z kolei w glebie zasobnej dawka nawozowa może być mniejsza od potrzeb pokarmowych, gdyż znaczną część składników roślina pobierze z zasobów glebowych. Myślę, że nie muszę już nikogo przekonywać, że nie może być gotowej recepty odnośnie konkretnej dawki nawozu, nawet przy założeniu określonego plonu. Może się przecież okazać, że dla uzyskania plonu 8 ton ziarna pszenicy ozimej konieczna jest dawka 160 kg K2O/ha ale równie dobrze w zasobnym stanowisku plon taki uda się zebrać stosując na przykład 60-80 kg K2O/ha. Szczegóły odnośnie procedury ustalania dawek nawozowych (wraz z przykładami) zamieszczono w między innymi w tej publikacji w rozdziale: Diagnozowanie potrzeb nawozowych. Dla wszystkich pierwiastków, z wyjątkiem azotu, próbki gleby powinniśmy pobrać po zbiorze roślin (jesienią) lub ewentualnie przed siewem jarych (wiosną). Proszę jednak pamiętać, żeby zrobić to zanim dokonamy wysiewu nawozów. Analiza gleby jest wskazana raz na 3-4 lata. Inne postępowanie diagnostyczne odnosi się do azotu, o czym była mowa tutaj.

Nawet najlepszy test glebowy definiuje możliwości pobierania składników przez rośliny uprawne tylko z pewnym przybliżeniem, to oczywiste. W Polsce do określania stanu zasobności gleby w przyswajalne formy fosforu i potasu od lat służy metoda Egnera-Riehma, natomiast przyswajalny magnez oznacza się metodą Schachtschabela. Liczby graniczne dla obu metod przedstawiono w tabelach 2 i 3. Trochę na marginesie zwracam uwagę, że w przypadku potasu i magnezu ustalając zasobność należy uwzględnić kategorię agronomiczną gleby.

Tabela 2. Ocena zasobności gleb w przyswajalny fosfor i potas (metoda Egnera-Riehma)

Tabela 3. Ocena zasobności gleb w przyswajalny magnez (metoda Schachtschabela)

Od niedawna niektóre laboratoria używają testu Mehlich 3. Jest to metoda pozwalająca na określenie większej ilości składników przy użyciu jednego roztworu ekstrakcyjnego. Wartości graniczne dla tej metody zamieszczono w tabeli 4.

Tabela 4. Ocena zawartości składników oznaczonych według metody Mehlich’a 3

Zobaczmy teraz jak wygląda zasobność gleb polskich w makroskładniki. Dla fosforu, potasu i magnezu odpowiednie mapy zamieszczono na rycinach 2-4.

Rycina 2. Udział gleb o bardzo niskiej i bardzo niskiej zasobności w przyswajalny fosfor, % (źródło: GUS 2015)

Rycina 3. Udział gleb o bardzo niskiej i bardzo niskiej zasobności w przyswajalny potas, % (źródło: GUS 2015)

Rycina 4. Udział gleb o bardzo niskiej i niskiej zasobności w przyswajalny magnez, % (opracowano na podstawie danych Stacji Chemiczno-Rolniczych)

Średni udział gleb o bardzo niskiej i niskiej zawartości fosforu kształtuje się na poziomie 31%, lecz zróżnicowanie regionalne jest bardzo duże. Najlepiej pod tym względem prezentuje się województwo wielkopolskie (udział gleb ubogich w fosfor jest mniejszy niż 20%), natomiast największy odsetek gleb wymagających bezwzględnie korekty zasobności znajduje się w województwach południowych-wschodnich i na Podlasiu. W porównaniu z zasobami fosforu, odsetek gleb o bardzo niskiej i niskiej zawartości przyswajalnego potasu w Polsce jest wyraźnie większy i wynosi przeciętnie 41%. Najgorsza sytuacja występuje w województwach mazowieckim i podlaskim, w których ponad 60% gruntów ornych wymaga szybkiej poprawy zasobności w potas. Niewiele lepiej pod tym względem prezentują się województwa łódzkie (57%) i małopolskie (55%). Rozpatrując tylko warunki glebowe w skali kraju z pełną odpowiedzialnością trzeba stwierdzić, że nawozowym czynnikiem minimum produkcji roślinnej jest potas. Według badań wykonanych przez Stacje Chemiczno-Rolnicze średnio w Polsce ponad 30% gruntów ornych to gleby o bardzo niskiej i niskiej zasobności w przyswajalny magnez, przy czym największy odsetek gleb wyczerpanych z magnezu znajduje się na Lubelszczyźnie.

Z dostępnych danych (ryciny 5-9) wynika, że polskie gleby są szczególnie ubogie w bor (ponad 70% gruntów ornych o niskiej zasobności), w dalszej kolejności należy wskazać na duży odsetek gleb ubogich w miedź (prawie 40%). W odniesieniu do żelaza, cynku i manganu wyraźnie dominują stanowiska średniozasobne. Przyczyn systematycznego ubożenia gleb w mikroelementy jest wiele, począwszy od warunków naturalnych (duży udział gleb bardzo lekkich i lekkich), poprzez ograniczony dopływ składników z nawozami naturalnymi związany z pogłowiem zwierząt, a skończywszy na systemach nawożenia opartych wyłącznie o nawozy skoncentrowane typu NPK lub pojedyncze ale bez mikroelementów. W tym miejscu odsyłam zainteresowanych do odpowiednich zakładek z asortymentem firmy Luvena, w których proszę zwrócić uwagę na nawozy wieloskładnikowe dedykowane dla konkretnych grup roślin, uwzględniające zapotrzebowania plantacji/łanu na mikroelementy.

Rycina 5. Ocena zasobności gleb polskich w bor (opracowano na podstawie danych OSChR)

Rycina 6. Ocena zasobności gleb polskich w miedź (opracowano na podstawie danych OSChR)

Rycina 7. Ocena zasobności gleb polskich w żelazo (opracowano na podstawie danych OSChR)

Rycina 8. Ocena zasobności gleb polskich w cynk (opracowano na podstawie danych OSChR)

Rycina 9. Ocena zasobności gleb polskich w mangan (opracowano na podstawie danych OSChR)

 


Ostatnio zmodyfikowany 21 marca, 2018 o 11:36