EKSPERT RADZI

Od tego roku inaczej niż zwykle…


A wszystko przez zmiany dotyczące stosowania azotu w nawozach mineralnych. Według Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 5 czerwca 2018 r. w sprawie przyjęcia „Programu działań mających na celu zmniejszenie zanieczyszczenia wód azotanami pochodzącymi ze źródeł rolniczych oraz zapobieganie dalszemu zanieczyszczeniu” nawożenie azotem można wykonać najwcześniej 1 marca. Nigdy nie byłem zwolennikiem wczesnego stosowania azotu, jednak dobrze rozumiem niepokój rolników, którzy – nie wnikając w przesłanki – robili to już w połowie lutego.

Skoro nie można odpowiednio wcześnie zastosować azotu, należy zwrócić szczególną uwagę na odpowiednie przygotowanie stanowiska, po to by rośliny w marcu mogły dobrze wystartować. Punktem wyjścia do dalszych rozważań musi być stwierdzenie, że plonotwórcze działanie azotu zależy od współdziałania wielu składników. Podkreślam to, gdyż jest to jeden z błędów popełnianych przez Rolników na przedwiośniu. Często bowiem zdarzało się, że Ci bardziej niecierpliwi stosując wcześnie nawozy azotowe czuli się zwolnieni z obowiązku stworzenia roślinom warunków do odpowiedniego wykorzystania azotu z nawozów i zasobów glebowych w okresie ruszania wegetacji. Dość powszechne było twierdzenie, że azot ma czekać na roślinę, a składniki wspomagające zastosuję później. W tym sezonie wegetacyjnym kolejność trzeba będzie odwrócić.

Zdaję sobie sprawą, że nie wszędzie będzie to możliwe, lecz w lutym warto zastanowić się nad wprowadzeniem do gleby składników wspomagających plonotwórcze działanie azotu. Trzeba pamiętać, że roślina odpowiednio przygotowana, w momencie gdy pojawią się zasoby azotu efektywniej wykorzysta ten najważniejszy plonotwórczo składnik. Chodzi o to aby na przedwiośniu rośliny się niepotrzebnie nie stresowały.

Azot kształtuje plon każdej rośliny uprawnej na różnych etapach wzrostu. W przypadku roślin ozimych na przedwiośniu trzeba zwrócić uwagę na dwie zasadnicze kwestie, a mianowicie:

  • rozbudowę systemu korzeniowego, po to by roślina mogła efektywnie pobierać azot nie tylko z nawozów, lecz także zasobów glebowych;
  • regenerację czyli odbudowę liści, co w szczególny sposób dotyczy plantacji rzepaku ozimego;

W tym miejscu muszę odnieść się do pierwszego punktu. Nie zawsze zdajemy sobie sprawę, że rośliny będące na umiarkowanym – podkreślam umiarkowanym – głodzie azotowym uruchamiają mechanizmy nakierowane na poszukiwanie azotu w głębszych warstwach profilu glebowego. Stąd często obserwowany jest nadspodziewanie duży pionowy rozwój korzeni.  Jeśli założymy, że wystąpią odpowiednie warunki termiczne i roślina będzie mogła wznowić wegetację, pomoc o której mowa wyżej będzie musiała być ukierunkowana w pierwszej kolejności na wzrost korzeni. Oczywistym jest, że głód azotu jest czynnikiem stresogennym dla rośliny, lecz jeśli nie możemy już teraz dostarczyć świeżej porcji azotu, pomóżmy roślinie znaleźć go w glebie. Jeśli uda się wyciągnąć z gleby choć trochę azotu i będą ku temu odpowiednie warunki, pobrane azotany lub jony amonowe zaczną pracować także w liściach. Do tego także potrzebna jest pomoc innych składników. Wbudowywanie azotu w strukturę tkanek wymaga przecież energii i uruchomienia odpowiednich enzymów.

Zapamiętajmy, że szybkość wzrostu rośliny w młodocianych fazach rozwojowych jest funkcją szybkości pobierania i asymilacji azotu (!)

JAKIE SKŁADNIKI I JAKIE SCENARIUSZE?

Najłatwiej byłoby napisać, że wszystkie. To byłoby jednak zbytnie uproszczenie. Dlatego rozpatrzmy kilka scenariuszy.

Gleba niedostatecznie zasobna w fosfor (i potas) / zaniedbano jesienne nawożenie

W takiej sytuacji trzeba działać szybko. Zdecydowanie lepszym terminem stosowania fosforu jest okres poprzedzający siew, bo wtedy możliwe jest wymieszanie nawozu z glebą. Wynika to z faktu, że fosforany słabo przemieszczają się w profilu glebowym. Jeśli jednak nie było to możliwe jesienią należy działać w najbliższych dwóch-trzech tygodniach. Jest to o tyle ważne, że fosfor buduje system korzeniowy i odpowiada za aktywność strefy włośnikowej. W takiej sytuacji najlepiej wybrać nawóz zawierający bardzo dobrze rozpuszczalny fosfor. Kryterium to spełnia superfosfat prosty (i pochodne). Warto pamiętać, że poza fosforem w granuli nawozowej znajdują się także związki siarki i wapń. Gdy występuje problem z zasobnością gleby w potas pogłówne stosowanie tego pierwiastka nie jest przeszkodą. Kationy potasowe są mobilne w glebie, problemem jest jednak dawka, która nie może być zbyt duża ze względu na zasolenie. W ofercie firmy Luvena znajdują się różne produkty zawierające potas, zarówno typowy nośnik czyli sól potasowa, jak i zawierające także inne składniki takie jak siarka, magnez czy wapń.

Nawozem łączącym szybkodziałający fosfor i łatwo dostępny potas, jednocześnie nie zawierającym azotu jest Lubofoska 0-12-24. Dodatkowo w nawozie znajdują się jeszcze wapń i siarka.

Gleba średnio zasobna w fosfor i potas, ale potrzebny jest starter

Taki scenariusz jest charakterystyczny dla dobrych gospodarstw, w których dba się o zachowanie odpowiedniej produktywności gleby. W praktyce oznacza to, że wszystko jest w porządku, nawozy wysiano przed siewem ozimin. Jednak w okresie ruszenia wegetacji może być potrzebny tzw. starter. Chodzi o to, żeby dostarczyć plantacji bardzo łatwo przyswajalne formy składników, na początek. W późniejszych stadiach rozwojowych, gdy lepiej rozwinie się system korzeniowy, rośliny będą korzystać z zasobów glebowych ustalonych w okresie jesieni. Stąd, zwłaszcza na glebach lekkich, na przedwiośniu warto rozważyć wprowadzenie niewielkiej ilości fosforu i potasu. Chcę być dobrze zrozumiany. W stanowisku średniozasobnym (nawożonym jesienią) ma to być dawka startowa. Jeśli zdecydujemy się na przykład na wspomnianą Lubofoskę 0-12-24 wystarczy 100-150 kg nawozu/ha.

Gleba odpowiednio nawożona fosforem i potasem, zasobność wysoka, dobra struktura

W taki przypadku zakładamy, że z fosforem i potasem wszystko jest w porządku. Gleba jest na tyle „sprawna”, że jest w stanie na bieżąco uwalniać składniki. Mówiąc kolokwialnie – odpuszczamy stosowanie nawozu typu P-K. Nie oznacza to jednak, że nic nie robimy. Przejdźmy więc do kolejnego scenariusza, który jest niezależny od gospodarki fosforem i potasem.

Niezależnie od tego jaka jest sytuacja z fosforem i potasem uzupełniamy magnez i siarkę

Najpierw pobierania azotu, potem transport azotanów i/lub kationów amonowych do miejsc asymilacji i na końcu wbudowanie w strukturę aminokwasów i białek – wszystkie te procesy są uzależnione od obecności magnezu i siarki. Składniki te możemy spokojnie wprowadzić do gleby już teraz. Rośliny, które będą odpowiednio zaopatrzone w siarkę i magnez, w chwili gdy pojawi się choć odrobina azotu wystartują zdecydowanie szybciej niż te oczekujące dopiero na wymienione składniki. Jak zaznaczono na początku tekstu, od tego roku to będzie kluczowe. Wśród nawozów z Lubonia warto polecić Luboplon magnezowo-siarczanowy, a w słabszych stanowiskach Luboplon wapniowo-magnezowy, który przyczyni się do poprawy struktury gleby. Podkreślałem już wielokrotnie, że w nawożeniu rzepaku ozimego nawożenie siarką musi być standardem. Faza krytyczna pobierania tego składnika rozpoczyna się już jesienią i trwa do kwitnienia. Dlatego obecność Luboplonu magnezowo-siarczanowego na plantacji rzepaku ozimego wśród klientów firmy Luvena powinna być obowiązkowa i wskazana także w uprawie zbóż ozimych.

WARTO WIEDZIEĆ DLACZEGO?!

Rośliny uprawne pobierają z gleby azot jako kation NH4+ (mówiąc potocznie azot amonowy) lub anion NO3 (mówiąc potocznie azotany). Zwykle w roztworze glebowym więcej jest azotanów, które uważane są za formę azotu szybkodziałającą, co nie oznacza, że w okresie wiosny rośliny nie akumulują także azotu amonowego. Akumulacja każdej z form azotu wymaga od rośliny określonych nakładów energetycznych i obecności innych składników. Myślę, że w tym miejscu trochę naukowości nie zaszkodzi (ryc. 1). Wprawdzie jon amonowy jest pobierany biernie ale asymilacja czyli wbudowywanie azotu w struktury biochemiczne następuje w korzeniach. Zatem konieczny jest transport cukrów z liści do korzeni, a to wymaga nakładów energii. Potrzebny jest fosfor wchodzący w skład ATP, ale także Mg warunkujący uwalnianie tej energii. Ponadto wskazana jest obecność potasu jako „transportera”. Z kolei azotany są pobierane czynnie (także potrzebna jest energia) i dalej są transportowane do liści, gdzie najpierw ulegają redukcji, a potem są wbudowywane w strukturę aminokwasów. To z kolei wymaga nie tylko obecności makroskładników, lecz także mikroelementów.

Rycina 1. Akumulacja azotu a obecność innych składników mineralnych

Jak nie trudno zauważyć w tym „towarzystwie” nie ma siarki. Znaczenie tego składnika ujawnia się nieco później. Najpierw roślina musi pobrać azot i przetransportować go do organu, gdzie będzie dalej uczestniczył w metabolizmie rośliny. Wtedy niezbędna jest obecność siarki. Dobrym przykładem wpływu siarki na metabolizm azotu jest ferredoksyna (ryc. 2).

Rycina 2. Znaczenie siarki w przemianach azotu

Podsumowując – plonotwórcze działanie azotu zawsze jest związane z obecnością innych składników mineralnych, dlatego nawożenie musi być odpowiednio zbilansowane (!)