EKSPERT RADZI

Trzeba badać glebę


Temat oceny gleby wraca niczym przysłowiowy bumerang. Od lat naukowcy i doradcy starają się przekonywać rolników do analizy chemicznej gleby. Z pewną satysfakcją stwierdzam, że ta swoista kampania przynosi pozytywne efekty. Wprawdzie przekonani do diagnozowania pól ciągle pozostają w mniejszości, ale postęp jest wyraźny. Coraz częściej pojawiają się bowiem zapytania o sposób pobierania próbek, częstotliwość i interpretację wyników badań gleby uzyskanych ze Stacji Chemiczno-Rolniczej lub innego laboratorium. Skoro pojawiają się pytania konieczne jest przypomnienie podstawowych zasad oceny i przygotowania materiału glebowego do analizy.

Niedawno na jednym ze spotkań z rolnikami padło dość oczywiste – rzekłbym retoryczne – pytanie: jakie są koszty nawożenia a jakie ochrony? Odpowiedź jest jasna. Oczywiście, że nawożenia. Drążąc dalej ten temat można byłoby zapytać o to, na którą grupę środków produkcji stosowanych w produkcji roślinnej zwracamy największą uwagę – czytając ulotki, analizując ceny i słuchając wykładów czy szkoleń. W ciemno obstawiłbym środki ochrony roślin. Wyraźna sprzeczność. Analizujemy każdą złotówkę wydaną na ochronę roślin, podczas gdy nad dużymi wydatkami na nawozy przechodzimy do „porządku dziennego”, nie zwracając uwagi na to czy poczynione inwestycje są racjonalne. Myślę więc, że jest już jasne dlaczego dzisiejszy wpis poświęcam diagnozowaniu gleby.

Przed nami zima. Jeśli mamy w perspektywie rośliny jare temat jest jak najbardziej aktualny. W przypadku ozimin warto zwrócić uwagę na wiosenne ustalenie dawki azotu (i siarki), kwestie odczynu i pozostałych składników zostawiając na okres po zbiorze.

Zawsze zaczynamy od odczynu

Przypomnę, że wszystkie najważniejsze właściwości agrochemiczne gleby zależą od odczynu. Jest to przecież cecha gleby decydująca o przyswajalności składników mineralnych (zwłaszcza fosforu), aktywności bakterii glebowych (odpowiedzialnych za wiele procesów glebowych), a także o warunkach wzrostu korzeni, o czym była już mowa wielokrotnie w kontekście toksyczności  glinu. Co ciekawe, o ile w przypadku zasobności swoich gleb wiedza rolników jest łagodnie mówiąc umiarkowana, to w odniesieniu do odczynu sytuacja wygląda dużo lepiej. Nie wykluczone, że wynika to z dużej dostępności prostych testów glebowych i łatwości określenia potrzeb odkwaszania. Najprostszym sposobem oznaczenia odczynu gleby jest użycie kwasomierza zwanego też płytką Helliga (ryc. 1).

oznaczanie odczynu

Rycina 1. Kwasomierz – płytka Helliga

W skład zestawu wchodzą porcelanowa płytka, płyn Helliga barwiący roztwór na różne kolory w zależności od stopnia zakwaszenia gleby oraz plastikowa łyżeczka. Nabycie owego zestawu to pewnie wydatek kilkunastu złotych, choć przy odrobinie kreatywności można otrzymać płytkę Helliga jako gadżet, przy okazji odwiedzin targów rolniczych. Proszę jednak zwrócić uwagę na ważność płynu, która jest względnie krótka. W przypadku użycia przeterminowanego preparatu wszystkie próbki będą barwić się na kolor zielony. Zakładając prawidłowe wykonanie pomiaru otrzymujemy informację o aktualnym stanie naszej gleby. Zgadzam się, że nie jest to informacja bardzo dokładna. Jednak czy w praktyce aż tak ważne jest rozróżnienie wartości pH 5,5 od 5,8. Istotne jest czy gleba wymaga naszej ingerencji czyli odkwaszania. Jeśli zależy nam na dokładniejszym pomiarze można zaopatrzyć się w urządzenie zwane pH-metrem. Koszt takiego urządzenia jest różny, najczęściej waha się od kilkudziesięciu do kilkaset złotych. Można także oddać próbkę do odpowiedniego laboratorium.

Gdy sami dokonaliśmy pomiaru odczynu gleby wyznaczając dawkę nawozu wapniowego możemy posłużyć się metodą opracowaną przez Instytut Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa (IUNG). Spójrzmy na poniższy przykład.

Rolnik oznaczył pH w glebie lekkiej na poziomie około 5,3 i stwierdził, że gleba jest kwaśna (tab. 1). Z tabeli 2 odczytał, że potrzeby wapnowania są wskazane. Dla gleby lekkiej wskazane potrzeby wapnowania wynoszą 1,5 t CaO/ha (tab. 3). Zwróćmy jeszcze uwagę, że jest to dawka czystego składnika. Do wyliczenia dawki konkretnego nawozu potrzebna jest znajomość siły odkwaszającej nawozu wyrażonej w %CaO. Jeśli wartość ta wynosi na przykład 50% to wiadomo, że w naszym przykładzie należy zastosować 3 tony nawozu/ha.

Tabela 1. Podział gleb według pH oznaczonego w 1MKCl

Tabela 2. Ocena potrzeb wapnowania gleb mineralnych (wg IUNG)

Tabela 3. Dawki nawozu wapniowego, t CaO/ha (wg IUNG)

Potrzeby wapnowania określają także Stacje Chemiczno-Rolnicze na podstawie procedury analitycznej polegającej na oznaczeniu kwasowości wymiennej lub hydrolitycznej. Wyznaczone w tych metodach dawki nawozu wapniowego są bardzo precyzyjne.

Pamiętajmy, że każda gleba się zakwasza, lecz tempo tego procesu zależy od bardzo wielu czynników, wśród których ważnymi są kategoria agronomiczna, zmianowanie i nawożenie.  Nie ma więc gotowej recepty odnośnie częstotliwości wapnowania gleby. Regulacji odczynu dokonujemy zawsze wtedy gdy wskazuje na to wynik wykonanego pomiaru. Myślę, że w praktyce należy sprawdzać odczyn raz na 4 lata, pobierając próbkę gleby z warstwy 0-30 cm.

Pobrać próbkę i określić zasobność

Wbrew pozorom od tego w jaki sposób pobierzemy próbkę gleby zależy powodzenie procedury diagnostycznej. Na jedną próbkę zbiorczą powinno się składać co najmniej 20 próbek jednostkowych (najlepiej 40), pobranych losowo na powierzchni nie większej niż 1 hektar (rycina 2).

Pobieranie próbek gleby

Rycina 2. Sposób pobierania próbek glebowych

Próbki jednostkowe najlepiej pobierać do jednego naczynia i dobrze wymieszać. Trzeba pamiętać, że jeśli na obszarze pobierania próbek uprawiane są różne gatunki i/lub stosowano różne nawożenie i/lub występuje duże zróżnicowanie glebowe, każdy z obszarów trzeba potraktować oddzielnie. Do oznaczenia odczynu, makroskładników (z wyjątkiem N i S) i mikroelementów powinniśmy obligatoryjnie badać warstwę orną (0-25/30 cm), w niektórych przypadkach także podglebie (30-60 cm). W pierwszej sytuacji do pobrania próbki wystarczą tzw. laska Egnera (Fot. 1c) lub łopata, natomiast w drugim przypadku konieczne jest wykorzystanie świdra (Fot. 1a-b).

Fotografia 1. Narzędzia do pobierania próbek gleby

Po pobraniu, glebę można wysuszyć w temperaturze pokojowej lub w stanie wilgotnym dostarczyć do laboratorium, gdzie próbka będzie poddana suszeniu. Należy zwrócić uwagę aby nie przechowywać wilgotnej gleb w worku foliowym lub innym zamkniętym pojemniku.

Kontrolę zasobności gleby najlepiej wykonać raz na 3-4 lata, pobierając glebę po zbiorze roślin ale przed wysiewem nawozów. To bardzo ważne. Kiedyś dostarczono mi do oceny próbkę z gleby. Z wywiadu wynikało, że było to pole od lat zaniedbane, niedostatecznie nawożone. Tymczasem podczas oznaczeniach fosforu i potasu uzyskane wartości kształtowały się w górnych zakresach wzorców dla tych pierwiastków. Okazało się, że próbki gleby pobrano po zastosowaniu nawozu wieloskładnikowego (PK) – w laboratorium oznaczano nie tylko ilość składników w glebie, lecz także pozostałości nawozu, co prowadziło do błędnych wniosków.

Zawsze ocenę zasobności gleby musimy zlecić specjalistycznemu laboratorium, gdyż analizy nie da się wykonać w warunkach domowych. Zwykle otrzymujemy wyniki wraz z określeniem klasy zasobności, zależnie od przyjętej metody. Do oznaczenia przyswajalnego fosforu i potasu używa się metody Egnera-Riehma, a dla magnezu procedurę Schachtschabela. Odpowiednie liczby graniczne zamieszczono w tabelach 4 i 5. Zawartość mikroelementów można oznaczać w różnych  wyciągach (specyficznych dla danego pierwiastka) lub według uniwersalnej metody z użyciem 1M HCl.

Tabela 4. Liczby graniczne do oceny zawartości przyswajalnego fosforu i potasu (wg Egnera-Riehma)

Tabela 5. Liczby graniczne do oceny zawartości przyswajalnego magnezu (wg Schachtschabela)

W niektórych laboratoriach do określenia zasobności wykorzystuje się metodę Mehlich3, która umożliwia zbadanie w jednym wyciągu kilku składników (tab. 6). Jednak dla tej metody zalecenia nawozowe są jeszcze na etapie dopracowywania.

Tabela 6. Liczby graniczne – metoda Mehlich3

Określenie zasobności gleby to nie tylko kwestia rozpoznania potrzeb nawożenia pod kątem dawki składnika. Równie ważny jest dobór odpowiedniego nawozu wieloskładnikowego. W praktyce może się przecież zdarzyć, że w tym samym gospodarstwie na jednym polu mamy do czynienia z wysoką zasobnością w potas i średnią w fosfor, a w innym miejscu gleba jest uboga w potas i zasobna w fosfor. Na każde z tych pól potrzebujemy różnych nawozów wieloskładnikowych, a kryterium wyboru musi być relacja potasu do fosforu (K2O/P2O5). O wartości oferty firmy nawozowej świadczy między innymi zróżnicowanie nawozów właśnie pod względem relacji K2O/P2O5, po to aby rolnik mógł wybrać odpowiedni produkt, zależnie od zasobności gleby. Warunek ten spełniają nawozy oferowane w Luboniu. Przykłady produktów o różnej zawartości potasu w stosunku do fosforu zamieszczono poniżej (ryc. 3). Nie są to wszystkie oferowane nawozy. Do wyboru pozostają w sprzedaży nawozy pojedyncze z fosforem i potasem (w tym zawierające także składniki drugoplanowe) oraz specjalistyczne Lubofosy dedykowane dla konkretnych gatunków.

nawozy wieloskładnikowe NPK

Rycina 3. Oferta niektórych nawozów wieloskładnikowych o różnych relacjach K2O : P2O5 produkowanych w firmie Luvena

Azot i siarka – specyficzne składniki

Zagadnienia związane z ustalaniem dawki azotu w oparciu o analizę gleby były poruszane już przeze mnie we wcześniejszych wpisach. Teraz tylko krótkie przypomnienie. Próbkę gleby należy pobierać zawsze wczesną wiosną, przed ruszeniem wegetacji roślin, najlepiej z warstwy do 90 cm (w przypadku buraków cukrowych może być to warstwa 0-60 cm). Badania gleby nie można wykonać jesienią, ze względu na dużą mobilność (straty) azotu w okresie jesienno-zimowym. Problem w tym, że nie jesteśmy w stanie określić wielkości tych strat. Stąd wymóg wykonania oznaczeń po zimie. Kolejną ważną kwestią jest sposób dostarczenia próbki do badań. O ile to możliwe pobrany materiał glebowy powinien znaleźć się w laboratorium w stanie wilgotnym jeszcze w tym samym dniu. Jeśli nie jest to możliwe glebę trzeba zamrozić, po to by w trakcie przechowywania nie zachodziły procesy biochemiczne, które zmienią ilość mineralnych form azotu w próbce.

Te same zasady dotyczą oznaczeń siarki siarczanowej.


Ostatnio zmodyfikowany 21 marca, 2018 o 11:40