EKSPERT RADZI

Zboża – istotny i ciekawy element zmianowania


Wprawdzie pogoda w lipcu nie rozpieszczała rolników (o wczasowiczach nie wspominając) i żniwa potrwają jeszcze długo, ale prędzej czy później trzeba będzie pomyśleć o przygotowaniu stanowiska pod rośliny następcze. W ubiegłym miesiącu mowa było o rzepaku ozimym. Dzisiaj czas na zboża ozime.

W tytule tego wpisu nie bez powodu użyłem sformułowań „istotny” i „ciekawy”. W pierwszym przypadku chodzi o to, że zboża stanowią w strukturze zasiewów dominującą grupę roślin (wrócimy jeszcze do tego). Z kolei pisząc „ciekawy” zwracam uwagę na fakt, że zboża są idealnym elementem zmianowania, w którym zasadne jest zwrócenie szczególnej uwagi na właściwości agrochemiczne gleby i dokonanie ewentualnej korekty, z myślą o roślinach następczych.

Jak wynika z zamieszczonej poniżej mapki udział zbóż w powierzchni zasiewów waha się w zakresie od 62,9 do 76,3%, przy czym najlepiej pod tym względem prezentują się województwa północnej Polski (ryc. 1).

Rycina 1. Udział zbóż w strukturze zasiewów na gruntach ornych w 2016 roku (źródło: GUS)

Z punktu widzenia produktywności gleb sytuacja taka nie jest dobra, gdyż udział zbóż w zmianowaniu nie powinien przekraczać 50%. Na tą chwilę nie ma jednak sensu dyskusja akademicka o wyższości danego zmianowania nad innym. Rolnik i tak wybierze określony wariant uwzględniając uwarunkowania ekonomiczne, potrzeby gospodarstwa, park maszynowy i wiele innych. W praktyce musimy więc założyć dominujący udział zbóż, a w niektórych gospodarstwach wręcz niedopuszczalnie duży.

Na wstępie informacja podstawowa. Gorsze zmianowanie – z udziałem zbóż większym niż 50% – oznacza większe nakłady na środki produkcji, w tym nawozy. Moi studenci doskonale znają pewną rycinę, z której wynika, że im większy udział zbóż w zmianowaniu tym większe potrzeby nawożenia azotem dla tego samego plonu. Ci, którzy uważnie słuchali wykładu wiedzą jednak, że poprawa produktywności gleby poprzez nawożenie nie może dokonywać się bez ograniczeń, w nieskończoność. Na polu z monokulturą zbożową (wykluczając kukurydzę) zawsze należy spodziewać się depresji plonu.

W dalszych rozważaniach nie będziemy zajmować się jednak tak skrajnymi przypadkami. Bez względu na to czy w naszym gospodarstwie udział zbóż w zmianowaniu wynosi 50, 60 czy 70% musimy przyjąć założenie, że jest to główna grupa roślin, a to oznacza konieczność uwzględnienia tego elementu zmianowania w przyjętej strategii nawożenia. Zapamiętajmy więc, że:

  1. Zboża bardzo dobrze reagują na bieżące nawożenia podstawowe;
  2. Jako przedplon dla rośliny liściastej, idealnie nadają się do przeprowadzenia regulacji odczynu i zasobności gleby – o ile występuje taka konieczność.

Skoro efekty plonotwórcze notowane na plantacji po zastosowaniu nawozów NPK bezpośrednio przed siewem są duże (zależne od zasobności gleby i dawki), to zasadnym staje się pytanie o przenawożenie zbóż. Wyłączając jęczmień browarny (kwestia dawki azotu) i ekstremalnie duże dawki nawozów fosforowych i potasowych, nie ma takiego niebezpieczeństwa. Dlaczego o tym wspominam? Wyobraźmy sobie sytuację, gdy mamy do czynienia z glebą ubogą w potas i/lub fosfor, a w perspektywie (w następnym sezonie wegetacyjnym) mamy uprawę rośliny wymagającej pod względem zasobności gleby (burak cukrowy, rzepak ozimy, strączkowe). Logika postępowania jest następująca: pod zboża stosujemy większą dawkę danego składnika niż wynika to z potrzeb pokarmowych, po to aby „wyżywić” zboże i dodatkowo zwiększyć zasobność gleby. Prawdą jest, że zboża mogą pobierać część potasu luksusowo (więcej niż potrzeba), lecz jeśli uda mi się przekonać rolnika aby przyorać słomę – ów nadmiar i tak wróci po żniwach do gleby. Jeśli nie, jest szansa, że trafi do warstwy ornej nieco później, z obornikiem. Zanim przejdziemy do szczegółów podsumujmy: jeśli poprawa naturalnej żyzności gleby, to przed siewem zbóż.

NAJPIERW ODCZYN

Zawsze rozważania na temat produktywności gleby rozpoczynamy od pytania o odczyn. Jest to przecież podstawowa cecha gleby decydująca o możliwościach pobierania składników przez rośliny (morfologia korzenia) i dostępności każdego z pierwiastków. Proszę zwrócić uwagę, że najpierw wspomniałem o korzeniach, a potem o glebie. Tak, wszystkie problemy w glebach kwaśnych rozpoczynają się od uszkodzenia młodych korzeni przez toksyczny glin. Skoro niesprawny jest aparat pobierania składników nie pomoże nawet najlepszy nawóz. Po stwierdzeniu konieczności odkwaszania gleby warto rozważyć stosowanie nawozu węglanowego typu kreda z magnezem, którego niedobór występuje prawie zawsze w glebach kwaśnych. Nawóz, o którym mowa czyli KREDA Mg+, pozostaje w stałej ofercie firmy LUVENA S.A.

TRZEBA WIEDZIEĆ ILE

Uparcie przypominam o konieczności diagnozowania gleby. Nawet jeśli nie mamy możliwości wjechania na pole kombajnem możemy już w najbliższych dniach wejść w łan z laską Egnera, świdrem lub łopatą i pobrać próbki gleby, celem określenia zasobności gleby w makroskładniki i mikroelementy oraz odczynu. Zwrócę tylko uwagę, że lato to nie jest odpowiedni moment żeby oznaczyć zawartość azotu mineralnego w glebie. Zasoby tego składnika określamy na przedwiośniu lub wczesną wiosną. Przypomnijmy sobie najważniejsze zasady pobierania prób glebowych:

  1. Z jednego hektara pobieramy około 20-40 próbek jednostkowych składających się na jedną próbkę zbiorczą, z warstwy do 20(30) cm;
  2. Jeśli na jednym hektarze występuje zmienność glebowa konieczne jest pobranie większej ilości próbek zbiorczych, uwzględniających zróżnicowanie obszarowe;
  3. Wyznaczając miejsca pobrania próbki należy uwzględnić ewentualną różnorodność upraw, przyjmując jako zasadę, że każdą uprawę trzeba potraktować oddzielnie. Ta sama zasada dotyczy stosowania nawozów naturalnych i organicznych;
  4. Próbki glebowe należy pobierać zawsze po zbiorze roślin (lub pod koniec wegetacji), ale przed siewem nawozów;
  5. W przypadku wszystkich składników, z wyjątkiem azotu i siarki, termin pobrania gleby (jesień/wiosna) nie ma większego znaczenia. Decydującym kryterium jest roślina uprawna (ozima/jara) i termin aplikacji nawozów;
  6. Diagnoza, o której mowa wyżej, powinna być wykonana co najmniej raz na 4 lata. Zawartość azotu i siarki należy określać każdego roku przed ruszeniem wiosennej wegetacji roślin, z warstwy do 60(90) cm.

POTRZEBY POKARMOWE I NAWOZOWE

Nawet jeśli ktoś powie, że się powtarzam zaryzykuję, bo to bardzo ważne. Należy wyraźnie odróżnić potrzeby pokarmowe od potrzeb nawozowych. Pierwsze z pojęć odnosi się do ilości składnika jaką roślina musi pobrać aby wytworzyć określony plon, bez przesądzania o źródle pochodzenia składnika (gleba czy nawóz). Potrzeby nawozowe są bezpośrednio związane z dawką nawozu, ale i to podkreślam, wyznaczone na podstawie analizy gleby.

Potrzeby pokarmowe są związane z tak zwanym pobraniem jednostkowym określającym ilość składnika potrzebną na wyprodukowanie jednaj tony plonu głównego (ziarna), wraz z odpowiednią ilością plonu ubocznego (słomy). Przybliżone wartości zamieszczono w tabeli 1.

Tabela 1. Pobranie jednostkowe składników mineralnych przez zboża (źródło: Potarzycki 2012)

Podane wartości pomnożone przez zakładany (realny do osiągnięcia) plon oznaczają sumaryczne potrzeby pokarmowe. Kolejnym krokiem jest pytanie o dawkę nawozu. W tym miejscu przywołam jeszcze raz prezentowaną kiedyś rycinę (2).

Rycina 2. Dawka nawozu a potrzeby pokarmowe i zasobność gleby (źródło: Potarzycki)

Dokonując pewnego uproszczenia (dla tych, którzy nie mają precyzyjnych danych analitycznych) możemy powiedzieć, że jeśli występuje średnia zasobność gleby, to zgodnie z ideą rolnictwa zrównoważonego, dawka nawozu powinna być równoznaczna z potrzebami pokarmowymi. Chodzi o to, aby po zbiorze roślin zasobność gleby nie zmieniła się czyli mówiąc wprost: dostarczamy do gleby tyle ile wyniesiemy z plonem. Jeśli mimo średniej zasobności gleby zależy nam na poprawie zawartości składnika, wyliczoną dawkę nawozu możemy zwiększyć o 20-25%. W sytuacji gdy gleba jest bardzo zasobna to ze względów ekonomicznych warto rozważyć z kolei zmniejszenie dawki fosforu/potasu o 25% w stosunku do potrzeb pokarmowych. Największy problem występuje w glebach wyczerpanych z fosforu i/lub potasu. W takim przypadku należy wprowadzić zdecydowanie więcej składników niż potrzebuje plantacja (zależnie od stopnia wyczerpania). Część puli pokryje bowiem bieżące potrzeby żywieniowe, a reszta jest przeznaczona na poprawę zasobności gleby dla rośliny następczej. Podstawowe pytanie brzmi o ile zwiększyć dawkę? Nie powinniśmy robić tego „na oko”, lecz w oparciu o badanie gleby. Za chwilę wyjaśnię jak to wyliczyć. Gdy jednak nie mamy wyników analizy, a wiemy, że gleba jest uboga w składnik proponuję zwiększyć ilość składnika o 30-35%.

CZAS NA SZCZEGÓŁY

Zakładam optymistycznie, że dokonaliśmy diagnozy gleby. W takiej sytuacji możemy posłużyć się wartościami krytycznymi odniesionymi do średniej zasobności gleby w dany składnik, zamieszczonymi w tabeli 2.

Tabela 2. Wartości krytyczne dla fosforu, potasu i magnezu (źródło: Potarzycki 2012)

Jeśli na podstawie wykonanego testu stwierdzimy, że zasobność naszej gleby w dany składnik jest większa lub co najmniej równa wartości krytycznej (tab. 2), dawkę składnika ustalamy tylko w oparciu o potrzeby pokarmowe rośliny uwzględniając założony poziom plonu i pobranie jednostkowe (tab. 1), według wzoru:

Dawka (D, kg/ha) = Pobranie jednostkowe (Pj, kg/t) • Plon (P, t/ha)

W sytuacji gdy zawartość składnika jest mniejsza od wartości krytycznej oprócz bieżącego nawożenia konieczna jest jeszcze korekta zasobności gleby. Dawkę korekcyjną wyliczamy w następujący sposób:

Dawka korekcyjna (Dk, kg/ha) = [wartość krytyczna (Wk, mg/kg) – wynik testu (Wt, mg/kg)] • 30

30 – przeliczenie mg P2O5, K2O lub Mg/100 g (wartości z tabeli 2) na kg/ha

Podsumowując:

Dawka składnika = potrzeby pokarmowe (pobranie) + korekta zasobności gleby (jeśli jest konieczna)

Wyniki dla korekty gleby względem fosforu dzielimy przez 0,75, natomiast dla potasu i magnezu przez 0,90. Wartości te uwzględniają wykorzystanie składnika w całym zmianowaniu, choć w niektórych opracowaniach nie są uwzględniane. Żeby być precyzyjnym dodam, że w bilansie składników należałoby uwzględnić jeszcze dopływ składników z nawozów naturalnych i resztek roślinnych, lecz aby nie komplikować przekazu źródło to celowo pomijam.

NA KOŃCU DECYZJA O WYBORZE NAWOZU

W zależności od tego z jaką glebą mamy do czynienia potrzebujemy nawozu o określonej relacji K2O/P2O5. Przyjmując średnią zasobność w oba składniki relacja ta powinna wynosić około 1,8 – 2,0, co uwzględniono opracowując skład chemiczny Lubofoski pod zboża. Ten nawóz – rekomendowany dla zbóż – oprócz składników pierwszoplanowych zawiera także wapń i siarkę oraz bardzo ważne mikroelementy, takie jak miedź i mangan. Miedź jest szczególnie ważna dla pszenicy, natomiast mangan często stanowi krytyczny mikroelement w uprawie jęczmienia. Co jeśli okaże się jednak, że konieczny jest zakup nawozu o innych relacjach między składnikami? Poniżej zamieszczam schemat postępowania przy wyborze odpowiedniego nawozu (ryc. 3).

Rycina 3. Dobór nawozów wieloskładnikowych pod pszenicę ozimą w zależności od rośliny następczej i gospodarki materią organiczną w stanowiskach ubogim i zasobnym w potas.

Oznaczenia: (sł.) – słoma przyorana przed siewem pszenicy ozimej (ob.) – obornik stosowany pod roślinę następczą (liściastą)

Jak widać oferta firmy z Lubonia w tym względzie jest szeroka, przygotowana w taki sposób aby możliwy był dobór produktu do potrzeb świadomego rolnika. W tym przypadku świadomy oznacza znający swoją gleby i na tej podstawie opracowujący strategię nawożenia.


Data ostatniej aktualizacji: 21 marca 2018