EKSPERT RADZI

Znów głośno o potasie i fosforze


W tym roku maj i pierwsza połowa czerwca były wyjątkowe. Nie trzeba było wyjeżdżać do cieplejszych stref klimatycznych, żeby codziennie budzić się z widokiem błękitnego nieba i doświadczać temperatur w ciągu dnia na poziomie 30oC. Nie narzekali zarówno zwolennicy ruchu na świeżym powietrzu jak i miłośnicy grillowania. Warunki te generowały jednak sporo problemów w rolnictwie.

Niektórzy powiedzą: to jest przyroda, nic w tym nadzwyczajnego, każdy rok jest przecież  inny. Zgoda. W takich momentach powraca jednak pytanie o to, czy można było jakoś przygotować rośliny na ten trudny okres. Udzielenie prostej odpowiedzi nie jest łatwe, bo to zależy przecież od skali problemu, stanowiska i zaangażowania samego rolnika. Trudno przekonywać kogoś, kto systematycznie bada glebę i na tej podstawie precyzyjnie bilansuje składniki, że mógł zrobić coś więcej w kwestii żywieniowej. Inaczej wygląda sytuacja w gospodarstwach, w których dobór nawozu i ustalanie dawki nie są poparte diagnozą. W takich przypadkach zdarza się, że lustracja pola prowadzi do błędnych wniosków.

Często w mediach – niezależnie od tego czy jest to relacja video czy oparta wyłącznie o zdjęcia – widzę rośliny, które mają zwiędnięty pokrój i komentarz tłumaczący, że jest to spowodowane suszą, niekiedy z katastroficzną wizją dla konsumentów. Daleki jestem od lekceważenia problemu. Wiem, że ten rok jest wyjątkowo trudny. Jednak moje szczere zatroskanie o los rolnika (potencjalny konsument jakoś sobie poradzi) burzy widok zwiędniętej plantacji z klasycznymi, wręcz książkowymi niedoborami potasu. Oznacza to bowiem, że w tym przypadku popełniono błędy w nawożeniu. Zdaję sobie sprawę, że w tym roku wszystkie plantacje cierpią z powodu niedoboru wody, lecz te odpowiednio nawożone cierpią mniej.

Spójrzmy na poniższe fotografie. Rośliny jednoliścienne z niedoborem wody zwijają liście w charakterystyczne trąbki (fot. 1), w przypadku dwuliściennych liście tracąc turgor zwieszają się ku dołowi (fot. 2). Chciałoby się powiedzieć: to normalny widok w okresie wysokich temperatur.

Fotografia 1. Zaburzenia gospodarki wodnej zbóż (źródło: Potarzycki 2012 i 2017)

Fotografia 2. Zwiędnięta plantacja buraków cukrowych w stanowisku ubogim w potas (źródło: Potarzycki 2017)

Jeśli jednak końcówki liści zbóż zasychają lub – jak często dzieje się na plantacjach buraków cukrowych i ziemniaków – na zwiędniętych liściach widoczne są nekrozy postępujące od brzegów blaszki liściowej, mamy do czynienia z deficytem wody, potęgowanym przez niedobór potasu. Akumulacja (pobieranie) potasu przez rośliny zmniejsza potajał osmotyczny. Efektem tego procesu jest wzmożone gromadzenie wody przez rośliny. Stąd rośliny dobrze zaopatrzone w potas mają większy turgor. Potas wpływa bezpośrednio na ruch aparatów szparkowych. Gdy wystąpi niedobór wody jony K+ są transportowane z komórki szparkowej do apoplastu liścia. W tym samym kierunku przemieszcza się woda. Następuje zamykanie aparatu szparkowego, ograniczeniu ulega transpiracja, co oznacza, że roślina racjonalniej gospodaruje wodą. Każda, nawet pozornie niezauważalna zmiana dostępności wody w glebie, powoduje ponowne otwarcie aparatu szparkowego. Rzecz w tym, że sprawność procesów zachodzących w komórkach przyszparkowych zależy od stanu zaopatrzenia w potas.

To jednak nie wszystko, gdyż objawy stresu wodnego mogą być generowane także przez zbyt oszczędne nawożenie fosforem. Składnik ten – jak żaden inny – przyczynia się do rozwoju korzeni i to niezależnie od uprawianego gatunku. Kolejny raz przywołam fotografię, na której pokazano rośliny z dwóch sąsiadujących poletek nawożonych w różny sposób (fot. 3). Jak widać rośliny kukurydzy na poletku nienawożonym fosforem, mimo pełnej dawki azotu i potasu, szybciej zareagowały na pojawiający się deficyt wody.

Fotografia 3. Wpływ nawożenia na gospodarkę wodną roślin (źródło: Potarzycki 2012).

Na podstawie dostępnych danych publikowanych przez IUNG dokonajmy oceny także po to, by wyciągnąć wnioski na przyszłość. Nie w każdym regionie Polski deficyt opadów był taki sam. Najgorzej – co jest regułą – sytuacja wyglądała w Wielkopolsce, ściślej w okolicach Poznania (ryc. 1). Czas przeszły nie jest przypadkowy, gdyż w chwili gdy piszę ten tekst za oknem widzę intensywne opady deszczu. Nie zmienia to faktu, że straty w plonie wynikające ze stresu wodnego są nie do odrobienia. Przypomnę tylko, że im wcześniej wystąpi czynnik stresowy tym większa depresja plonu, przy czym stwierdzenie wcześniej oznacza stadium rozwojowe rośliny, a nie okres kalendarzowy. Z tego powodu bardziej narażone są zboża jare niż ozime, o czym za chwilę.

Rycina 1. Klimatyczny bilans wodny (KBW) w okresie 21.04. – 20.06.2018 (źródło IUNG)

Przytoczmy teraz komentarz  agrometeorologa za http://www.susza.iung.pulawy.pl/KBW/04/

„…Tegoroczny kwiecień, maj oraz obie dekady czerwca charakteryzowały się wyjątkowo bardzo wysoką temperaturą powietrza oraz bardzo wysokim usłonecznieniem (zwłaszcza na północy kraju). Wartości tych elementów meteorologicznych były znacznie wyższe od norm wieloletnich a jednocześnie w tym okresie wystąpiły stosunkowo niskie opady atmosferyczne. Takie warunki atmosferyczne sprawiły kolejne już duże obniżenie wartości KBW oznaczające znaczne niedobory wody dla roślin. Należy też zaznaczyć, że tak duży deficyt wody sprawił, że susza notowana jest wśród wszystkich czternastu monitorowanych grup i gatunków roślin. W tym okresie pojawiła się w uprawach: roślin bobowatych, warzyw gruntowych, tytoniu, drzew owocowych, kukurydzy na ziarno i kiszonkę, chmielu, ziemniaka oraz buraka cukrowego…”

Jak wynika z zamieszczonych poniżej mapek problem dotyczy w największym stopniu zbóż jarych, a w dalszej kolejności strączkowych (ryc. 2).

Rycina 2. Potencjalne zasięgi suszy w okresie 21.04. – 20.06.2018 (opracowano na podstawie danych IUNG)

W porównaniu z oziminami, zboża jare rozwijają wyraźnie mniejszy system korzeniowy. To z kolei oznacza ograniczenie pobierania wody z podglebia. Dlatego w tej grupie roślin trzeba zwrócić szczególną uwagę na nawożenie fosforem i potasem. Ponadto fazy krytyczne pobierania wody i składników mineralnych przez zboża jare przypadają w kalendarzowo późniejszych terminach, niż roślin ozimych. Zwykle jest to okres od połowy maja do połowy czerwca, a więc czas w którym w naszej strefie klimatycznej niedobory opadów są bardzo prawdopodobne. Deficyt wody na plantacji zbóż skutkuje zaburzeniami krzewienia, nadmiernym odrzucaniem źdźbeł kłosonośnych w okresie strzelania w źdźbło oraz redukcją pięterek w zawiązkach kłosów.

Wrażliwość roślin strączkowych na niedobór wody występuje już na etapie wchodów, co wiąże się z procesem pęcznienia nasion po siewie. Szacuje się, że nasiona pobierają w tym okresie 150% ilości wody w stosunku do ich suchej masy. Na kolejnych etapach wzrostu stopień reakcji na niedobór wody zależy od zasobności stanowiska w potas i fosfor. Co ważne, w przypadku tej grupy roślin dobre zaopatrzenie w fosfor warunkuje także odpowiednie funkcjonowanie brodawek korzeniowych. To właśnie w brodawkach korzeniowych wiązany jest azot. Niedobór wody, w połączeniu z wysokimi temperaturami skutkuje: zaburzeniami w formowaniu kwiatów, a w dalszej kolejności zakłóceniami procesów zapłodnienia i powstawania owocu, którym jest strąk. W warunkach silnego stresu może dojść do odrzucania już zawiązanych strąków.

Firma Luvena posiada w swojej ofercie nawozy wieloskładnikowe, o różnej relacji potasu do fosforu (K2O/P2O5), co umożliwia wybór produktu dostosowanego nie tylko do potrzeb rośliny, lecz także do zasobności gleby. W sytuacji gdy mamy do czynienia ze stanowiskiem o niskiej zawartości potasu i umiarkowanie dobrej zasobności w fosfor powinniśmy poszukiwać nawozu o szerokiej relacji potasu do fosforu (na przykład Lubofoska 3,5-10-20 lub Lubofos 5-10-25). Jeśli rozbieżność między klasami zasobności w fosfor i potas jest mniejsza lub nie występuje warto rozważyć kupno Lubofoski 5-10-15, ewentualnie Lubofosu 12 (0-12-20). Dla zwolenników stosowania nawozów pojedynczych bardzo dobry źródłem fosforu jest klasyczny Superfosfat prosty, w którym ponad 90% fosforu znajduje się w formach dobrze rozpuszczalnych w wodzie. Wśród nawozów potasowych z Lubonia, zależnie od upodobań Klienta, dostępne są: Sól  potasowa (typowy nośnik potasu) oraz Luboplon potasowo-siarczanowy i Luboplon Kalium, które oprócz potasu zawierają także składniki drugoplanowe czyli wapń, magnez i potas. Warto wiedzieć, że wszystkie te składniki są odpowiedzialne za zwiększenie efektywności pobierania azotu i transportu związków tego pierwiastka w roślinie. Jest to szczególnie ważne w takim roku jak bieżący, gdy rośliny są silnie zestresowane – fachowo powiemy: poddane stresowi abiotycznemu czyli związanemu z warunkami w środowisku wzrostu.