EKSPERT RADZI

Rozejrzyjmy się wśród Lubofosek


Znaleźliśmy się w okresie wyhamowania prac polowych, a to dobry moment na zastanowienie się nad asortymentem dostępnych nawozów. W ten sposób wiosną łatwiej będzie podjąć racjonalne decyzje. W firmie LUVENA S.A. nawozy podzielono na pewne grupy, uwzględniając budowane od lat marki poszczególnych produktów. Dzisiaj rozejrzymy się wśród Lubofosek. Zanim jednak dokonamy charakterystyki tych nawozów, kilka zdań na temat kryteriów oceny określonego nawozu.

Dokonanie odpowiedniego wyboru nawozu wymaga najpierw rozpoznania potrzeb pokarmowych danego gatunku. To oczywiste. Trzeba jednak pamiętać, że zapotrzebowanie – na przykład jęczmienia jarego – na fosfor i potas jest zawsze takie samo (= potrzeby pokarmowe), lecz potrzeby nawozowe mogą być skrajnie różne, bo to zależy od zasobności stanowiska. Dlatego nie należy szukać uniwersalnych zaleceń dla konkretnej rośliny lub grupy roślin. Do każdego problemu trzeba podejść indywidualnie, w oparciu o znajomość właściwości agrochemicznych gleby.

Najpierw potrzeby pokarmowe

Niezależnie od uprawianego gatunku potrzeby pokarmowe wylicza się na podstawie znajomości tak zwanego pobrania jednostkowego (PJ). Te dane są akurat uniwersalne czyli niezależne od rodzaju gleby i mówią o tym ile roślina musi zjeść aby wyprodukować tonę plonu głównego (na przykład ziarna) wraz z odpowiednią masą plonu pobocznego (na przykład słomy razem z resztkami pożniwnymi). Stosowne dane przywołuję zwykle omawiając strategią nawożenia, a po szczegóły odsyłam do opracowania: Zbilansowane nawożenie a wykorzystanie potencjału roślin (str. 80). Potrzeby pokarmowe są zatem iloczynem założonego plonu i pobrania jednostkowego.

Teraz potrzeby nawozowe

Spójrzmy na mój ulubiony schemat (ryc. 1). Pokazuję go przy każdej możliwej okazji. Jest dość prosty i oczywisty, jednocześnie tłumaczący, że potrzeby pokarmowe i nawozowe to nie to samo. Przesłanie jest jednoznaczne – nie ma gotowej recepty bez diagnozy czyli analizy gleby.

Rycina 1. Gleba i nawóz jako źródła składnika dla rośliny, zależnie od zasobności gleby

Dla lepszego zrozumienia zamieszczam tabelę (1), w której wyliczyłem dawki fosforu dla pszenicy ozimej plonującej na poziomie 8 t/ha uprawianej w trzech różnych stanowiskach. Sposób obliczeń znajduje się w przywołanym już opracowaniu, w rozdziale 5. Jak widać tylko w przypadku średniej zasobności (dla środkowej wartości z tej klasy zasobności) potrzeby pokarmowe równają się potrzebom nawozowymi. Gdy zasobność gleby jest niska dawka obejmuje nie tylko to co jest potrzebne roślinie, lecz także korektę zasobności do wartości krytycznej wynoszącej w tym przypadku 12,5 mg P2O5/100 g gleby. Z kolei dla wysokiej zasobności wyliczona dawka jest symboliczna, jednak wytworzenie odpowiedniej biomasy odbędzie się kosztem zasobów glebowych, co w przypadku wymagającej rośliny następczej może okazać się niekorzystne. Dlatego w takich przypadkach należy zawsze rozważać strategię nawożenia dla całego zmianowania.

Tabela 1. Potrzeby nawożenia fosforem pszenicy ozimej (plon 8 t/ha), zależnie od zasobności gleby

Spróbujmy dokonać wyboru

Zgodnie z Ustawą o Nawozach i Nawożeniu nawóz wieloskładnikowy to taki, który zawiera w swoim składzie co najmniej dwa z trzech składników pierwszoplanowych (NPK). Lubofoski zawierają wszystkie te składniki, przy czym koncentracja azotu w nawozach jest niemal taka sama, zapewniając roślinom dobry start. Pozostała ilość wprowadzana jest z nawozami azotowymi. Zatem jednym z ważniejszych kryteriów wyboru nawozu wieloskładnikowego jest relacja K2O/P2O5.

Odwołajmy się jeszcze raz do potrzeb pokarmowych. W tabeli 2 zamieszczono wartości pobrania jednostkowego (PJ) fosforu i potasu oraz wynikającą z PJ relację między tymi składnikami. Teraz kluczowa uwaga – gdybyśmy chcieli zrealizować nawożenie tylko w oparciu o tę relację musielibyśmy założyć, że zasobność gleby w fosfor i potas znajduje się w tej samej klasie, co nie zawsze jest regułą. Może się przecież zdarzyć gleba o niskiej zasobności w potas, lecz wysokiej w fosfor i odwrotnie. Wrócimy za chwilę do tego problemu.

Analizując zamieszczoną poniżej tabelę 2 mogą nasunąć nam się wątpliwości. O ile w przypadku zbóż relacja K2O/P2O5 wynosi 1,8 – 2,0, to już dla pozostałych roślin (zwłaszcza okopowych) trudno będzie zrealizować potrzeby nawozowe względem potasu.

Tabela 2.  Pobranie jednostkowe fosforu i potasu przez wybrane rośliny uprawne (Potarzycki, 2017)

W dalszych rozważaniach trzeba uwzględnić dopływ potasu z innych źródeł – dla okopowych są to przecież bardzo często nawozy naturalne, będące nośnikiem dużych ilości kationów potasowych i stanowiące zdecydowanie mniejszy zasób fosforanów. W takiej sytuacji nawozy wieloskładnikowe okażą się tylko częścią puli dostarczanego potasu. Jeśli jednak nie wystąpił dopływ potasu z innych źródeł, konieczne stanie się jeszcze wprowadzenie potasu z innym nawozem mineralnym – na przykład Solą potasową czy Luboplonem Kalium. Warto pamiętać, że wysycenia kompleksu sorpcyjnego potasem – przynajmniej częściowego – lepiej dokonać pod przedplon.

Osobną kwestią jest także zasięg systemu korzeniowego. Dotyczy to rzepaku ozimego i roślin bobowatych (w tabeli 2 przedstawicielem tej grupy jest groch). Wspominam o tym nie bez przyczyny, ponieważ rozbudowa głębokiego palowego korzenia to sięgnięcie po pulę potasu z podglebia, a to z kolei pozwala na zawężenie relacji K2O/P2O5 w bieżącej dawce nawozu mineralnego.

Jeżeli pod kukurydzę zdecydujemy się na stosowanie nawozu z grupy Lubofoska  powinniśmy pamiętać o tym by w pierwszej kolejności zbilansować fosfor, ponieważ jest to składnik kluczowy dla tej rośliny. Mówiąc najprościej – skutki ewentualnego deficytu fosforu są zdecydowanie większe niż potasu.

Zgodnie z zapowiedzią rozejrzyjmy się więc wśród Lubofosek. W ofercie są cztery Lubofoski, z których jedna jest dedykowana dla zbóż, ponieważ zawiera mikroelementy ważne dla pszenicy (Cu) i jęczmienia (Mn).

Tabela 3. Zasobność gleby a wybór Lubofoski

Jak wynika z tabeli 3 zasadnicza różnica polega na relacji  K2O/P2O5. Zróżnicowanie to pozwala na wybór odpowiedniego nawozu zależnie od potrzeb roślin (to już ustaliliśmy) i zasobności gleby. Dokonując pewnego uproszczenia, celowo zaproponowałem rozpatrzenie trzech różnych sytuacji (wariantów), stanowiących jedno z kryteriów wyboru. Zacznijmy od środka czyli wariantu 2 zakładającego, że gleba znajduje się w takiej samej zasobności w fosfor i potas (na przykład średniej). Uwzględniając wszystkie powyższe uwagi związane z różnorodnością gatunkową, można zaryzykować tezę, że jest to rozwiązanie najczęściej przyjmowane i obejmuje Lubofoskę 5-10-15 oraz Lubofoskę pod zboża. Po analizie danych statystycznych dotyczących zasobności polskich gleb należy jednak stwierdzić, że bardziej prawdopodobna jest sytuacja, w której gleba jest w wyższej klasie zasobności w fosfor niż w potas (w tabeli wariant 3), z rekomendacją Lubofoski 3,5-10-20 i ewentualnym uzupełnieniem nawozem potasowym. W przypadku pola z dużą zawartością potasu w stosunku do fosforu w ofercie pozostaje Lubofoska 4-12-12.

Dlaczego Lubofoska?

W ramach podsumowania odpowiedzmy na postawione wyżej pytanie. Lubofoska zapewnia:

  1. Azot amonowy na start; w przypadku ozimin często jest to całkowite zapotrzebowanie na azot w okresie jesieni.
  2. Bardzo dobrze rozpuszczalny fosfor (podobnie jak ma to miejsce w superfosfacie prostym). Ta cecha nawozu predysponuje każdą Lubofoskę do stosowania także na gleby silnie wyczerpane z fosforu.
  3. Szybko działający potas, ponieważ nośnikiem tego składnika w nawozie jest chlorek potasu, z natury dobrze rozpuszczalny w wodzie.
  4. Dostępność siarki w całym sezonie wegetacyjnym, ze względu na obecność siarczanów w związkach o różnej rozpuszczalności. Warto wiedzieć, że zależnie od uprawianego gatunku 30-40% siarki roślina pobiera po kwitnieniu.
  5. Dostarczenie wapnia – niedocenianego składnika w kształtowaniu zdrowotności roślin, aktywności tkanek merystematycznych (procesy wzrostu) i efektywności azotu.

Utworzony 30 listopada 2020