EKSPERT RADZI

Zarządzanie azotem w trudnych czasach


Każdego roku o tej porze podejmowane są dyskusje na temat aplikacji azotu, najpierw w rzepaku ozimym, nieco później w zbożach. W tym roku sytuacja jest inna niż zwykle. W przeszłości problem dotyczył głównie tego kiedy najwcześniej da się wjechać na pole i zastosować nawozy z azotem (w zgodzie z przepisami), ewentualnie jaką formę chemiczną wybrać. Obecnie skala dylematów azotowych na przedwiośniu jest odmienna. To nie jest kwestia: kiedy i w jaki sposób?. Pytanie najczęściej brzmi: o ile mniej?. W swoim zawodowym życiu nie pamiętam okresu, w którym otrzymywałbym tyle pytań nakierowanych na ograniczenie dawek azotu, o rezygnacji z aplikowania nawozów azotowych nie wspominając.

Najpierw spójrzmy wstecz

W okresie jesieni i zimy mineralne formy azotu ulegają przemieszczaniu w profilu glebowym, w skrajnych przypadkach są trwale wymywane poza zasięg korzeni. Między innymi z tego powodu konieczne jest wykonanie testu Nmin w glebie nie jesienią, lecz w lutym lub na początku marca, by analizować rzeczywisty stan azotowy gleby. Migracja azotu jest jednak zależna od wielu czynników, począwszy od wyjściowych zasobów azotu (ilości anionów azotanowych i kationów amonowych), poprzez właściwości gleby (przepuszczalność), na ilości opadów skończywszy. Stąd warto przeanalizować opady w ostatnich miesiącach poprzedniego roku i na tej podstawie dokonać wstępnego rozpoznania.

Jak wynika z oficjalnych danych Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej (ryc. 1) w październiku ubiegłego roku w niektórych regionach spadło tylko 30% deszczu w porównaniu ze średnią wieloletnią (różne odcienie czerwieni na mapach), całkowicie odmiennie niż rok wcześniej, gdy suma miesięczna stanowiła 200-300% normy. W listopadzie 2021 opady kształtowały się na poziomie średniej wieloletniej (kolor biały na mapie), natomiast w grudniu analogicznie jak w październiku odnotowano dużo mniejsze opady niż zwykle. Są to przesłanki do postawienia tezy o względnie dużych zapasach azotu mineralnego, które będą dostępne wiosną.

Rycina 1. Anomalie miesięcznych sum opadów atmosferycznych w październiku, listopadzie i grudniu 2021 względem okresu referencyjnego (opracowano na podstawie danych IMiGW)

Co można wyliczyć, a co oszacować?

W zarządzaniu zasobami azotu należy uwzględnić czynniki policzalne (odniesione do plonu i pobrania jednostkowego PJ) oraz te, które odpowiednio oszacowane mogą stanowić punkt wyjścia do obniżenia dawki nawozu azotowego.

Dalsze rozważania rozpocznijmy od wyliczenia potrzeb pokarmowych (nie nawozowych). Najpierw ustalmy plon jaki chcemy uzyskać. Bardzo ważne jest wyznaczenie REALNEGO poziomu plonu, nie życzeniowego. Każdy Producent zna swoje pole i możliwości inwestowania w środki produkcji. Warto stawiać sobie ambitne cele, lecz w tym roku trzeba być realistą, do bólu.

Po wyznaczeniu oczekiwanego plonu kolejnym etapem jest wyliczenie zapotrzebowania na azot czyli uwzględnienie wartości zawartych w tabeli 1. Warto zwrócić uwagę, że wartości podawane w literaturze zwarte są w pewnych przedziałach. Wynika to z przywoływanej już wcześniej zasady, zgodnie z którą, im gorsze stanowisko i/lub gorzej zbilansowane nawożenie tym większe pobranie jednostkowe. W praktyce znaczy to, że w glebach o mniejszym potencjale należy przyjąć górne wartości z przedziału prezentowanego w tabeli 1. W tej samej tabeli przywołano dane z Rozporządzenia w sprawie „Programu działań mających na celu zmniejszenie zanieczyszczenia wód azotanami pochodzącymi ze źródeł rolniczych oraz zapobieganie dalszemu zanieczyszczeniu”. Pewna rozbieżność dotyczy pobrania jednostkowego dla rzepaku ozimego. Decyzję, co do przyjęcia konkretnej wartości, pozostawiam Czytelnikowi, która – jak zaznaczono wcześniej – powinna być uzależniona od potencjału stanowiska. Z kolei zróżnicowanie wartości dla zbóż związane jest z parametrami jakościowymi ziarna odniesionymi do celu uprawy konkretnego gatunku i właściwości odmiany.

Tabela 1. Wartości pobrania jednostkowego (PJ) azotu przez rośliny uprawne, kg N/t plonu głównego wraz z odpowiednią masą plonu ubocznego

Dla pszenicy ozimej plonującej na poziomie 7 t/ha łączna ilość azotu może wynosić około 182 kg N/ha [7 (plon) · 26 (tab.1)], przy czym chcąc uzyskać wysoką jakość ziarna lepiej do obliczeń przyjąć wartość PJ = 30 kg N/ha (7 · 30 = 210 kg N/ha). Z kolei dla pszenicy paszowej obliczenia będą przedstawiały się następująco: 7 · 22 = 154 kg N/ha. Jak widać, dla tego samego plonu możliwe są różne warianty obliczeń, zależne od oczekiwań odnośnie do jakości ziarna (szczegóły zamieszczono w tabeli 2).

W przypadku rzepaku ozimego wartością najczęściej przyjmowaną w obliczeniach jest PJ = 55 kg N/ha (dotyczy względnie dobrego stanowiska) czyli dla plonu 4 t/ha teoretyczne potrzeby pokarmowe wynoszą 220 kg N/ha. Podkreślmy – teoretyczne. To odpowiedni moment by przejść do drugiej grupy czynników określonych wcześniej mianem do oszacowania.

Rozpocznijmy od omawianych już zasobów azotu mineralnego w glebie. Z pewnością roślina będzie z nich korzystać i może okazać się, że pula azotu „do wzięcia” będzie niemała. Są jednak co najmniej dwa warunki: (1) nie nastąpi gwałtowne wymycie azotu w pierwszych miesiącach bieżącego roku; (2) rośliny będą odpowiednio przygotowane do tego, by sięgnąć po te zasoby, o czym za chwilę.

Naturalnym staje się pytanie o możliwe ilości azotu dostępnego dla roślin po wznowieniu wegetacji. Precyzyjną odpowiedź uzyskamy wyłącznie wtedy gdy dokonamy analizy gleby. Z wieloletniego doświadczenia wiem, że w bardzo dobrych stanowiskach możliwe są wartości na poziomie 90 kg N/ha i większym, w słabych 30-50 kg N/ha. W przyjętym w 2018 roku Rozporządzeniu Rady Ministrów zwanym „nową dyrektywą azotanową” zalecane jest przyjęcie wartości testu Nmin na poziomie 59 i 62 kg N/ha, odpowiednio dla gleby lekkiej i średniej (dotyczy warstwy 0-60 cm).

Rozpatrzmy teraz dwa scenariusze – pesymistyczny (z wynikiem testu Nmin = 40 kg N/ha) i umiarkowanie optymistyczny (Nmin = 80 kg N/ha). Jak wynika z obliczeń prezentowanych w tabeli 2 zmienność dotyczy pierwszej dawki azotu.

Tabela 2. Teoretyczne dawki azotu dla założonych plonów rzepaku ozimego i pszenicy ozimej, zależnie od zawartości azotu mineralnego w glebie (Nmin.); D1, D2 i D3 oznaczają odpowiednio 1, 2 i 3 dawkę azotu

Uważny czytelnik zapewne zauważy, że w wykonanych obliczeniach nie uwzględniono wykorzystania azotu z nawozów przez rośliny. Zwykle na wykładach podaję moim słuchaczom wartość 70%, co oznacza, że podane w tabeli 2 teoretyczne dawki należałoby podzielić przez 0,7. W glebach wyczerpanych ze składników mineralnych kontrolujących pobieranie i metabolizm azotu wykorzystanie tego pierwiastka z nawozów może wynosić 50% i mniej. Możliwa – w dobrych gospodarstwach wręcz prawdopodobna – jest sytuacja, że rośliny wykorzystają azot z nawozów mineralnych w 80-90 procentach, jednak pod warunkiem odpowiedniego obudowania azotu. Zajmiemy się tym na końcu wpisu.

Ustalając wiosenną dawkę azotu należy uwzględnić także akumulację tego składnika w okresie jesieni (tab. 3). O ile w przypadku pszenicy ozimej, zależnie od terminu siewu, jesiennego nawożenia i stanowiska, jest to 10-35 kg N/ha, to na plantacji rzepaku ozimego wchodzącej w okres zimowego spoczynku z wykształconymi 10-12 liśćmi, odrzucając skrajności, możliwa jest akumulacja azotu na poziomie 60-90 kg N/ha. Z oczywistych względów cała pobrana pula azotu nie może być brana pod uwagę w wiosennym planie nawozowym, ponieważ część liści roślina odrzuci. Z powodzeniem można jednak złożyć, że przynajmniej 30-45 kg N/ha będzie brało udział w tworzeniu plonu w okresie wiosennej wegetacji.

Tabela 3. Termin siewu rzepaku ozimego i jesienna dawka azotu a akumulacja N przed zimą, w warunkach klimatycznych Niemiec; opracowano na podstawie: Henke, 2008

W przypadku roślin ozimych w obliczeniach warto uwzględnić także planowaną ilość azotu, która będzie dostarczona roślinom w nawożeniu dolistnym. Z założenia nie są to duże ilości, lecz przy obecnych cenach azotu nawet 10-15 kg N/ha ma przecież znaczenie.

Obudowa potrzebna jak nigdy wcześniej

Uzyskanie odpowiedniej efektywności nawożenia azotem wymaga uwzględnienia roli zarówno składników pierwszoplanowych (fosfor, potas), jak i drugoplanowych (magnez, siarka i wapń), a w późniejszych stadiach rozwojowych także mikroelementów. W odniesieniu do stosowania nawozów azotowych obligowani jesteśmy uwarunkowaniami prawnymi, co do terminu. Nie ma natomiast przeszkód odnośnie do przygotowania roślin do efektywnego zarządzania azotem, najpierw glebowym a w późniejszych stadiach rozwojowych nawozowym czyli dokonania wsparcia innymi składnikami. Chodzi o stworzenie roślinom komfortu żywieniowego, tym bardziej, że stres wynikający z niedostatecznego zaopatrzenia w azot jest w tym sezonie wegetacyjnym bardziej prawdopodobny niż zwykle.

Jeśli z jakiś powodów nie zadbaliśmy o odpowiednią podaż potasu w oziminach, luty jest ostatnim momentem, w którym można nadrobić powstałe zaległości. Trzeba to zrobić możliwie szybko wybierając jeden z nawozów potasowych. Wynika to z faktu, że zarówno rzepak ozimy jak i zboża wykazują szczególnie dużą dynamikę pobierania potasu w okresie intensywnego wzrostu, który zależnie od warunków pogodowych, rozpocznie się za 4-6 tygodni. W tym miejscu przypomnę tylko, że maksimum pobrania potasu występuje w okresie kwitnienia czyli w rzepaku na początku maja, w pszenicy ozimej w pierwszej dekadzie czerwca. Trzeba pamiętać, że akumulacja potasu jest ściśle związane z plonotwórczym działaniem azotu na każdym etapie tworzenia plonu. Kilka dni temu jeden z Rolników zapytał mnie czy jeśli zasobność gleby w potas jest średnia (na granicy wysokiej) warto wiosną stosować potas. Odpowiedziałem twierdząco. Nie musi to być duża dawka. Wystarczy ilość na poziomie 20-25% potrzeb pokarmowych. Chodzi o to, by plantacja/łan dobrze wystartowała. W kolejnych stadiach rozwojowych, gdy lepiej rozwinie się system korzeniowy, rośliny poszukają zasobów potasu z jesieni w warstwie ornej, a później w podglebiu.

Skoro mówimy o systemie korzeniowym warto zwrócić uwagę na fosfor. Wprawdzie w oziminach lepszym terminem stosowania nawozów z fosforem jest zespół uprawek przedsiewnych, lecz na etapie przygotowania roślin do walki o azot i wodę na przedwiośniu warto pomyśleć także o tym składniku. Zakładając, że główny akcent nawozowy przypadł na jesień, w lutym ciekawym rozwiązaniem może okazać się startowa aplikacja nowej LUBOFOSKI 0-15-15, która pojawiła się ostatnio w ofercie firmy LUVENA S.A. Wykonując nawożenie w dawce 200 – 250 kg nawozu/ha z powodzeniem można założyć, że spełniono wymóg aplikacji startowych ilości potasu i dobrze rozpuszczalnego fosforu.

Obudowa azotu bezwzględnie wymaga wprowadzenia magnezu. Jeśli mowa o tym składniku, to naturalną konsekwencją jest wniesienie siarki jako anionu towarzyszącego. Magnez to kontrola sprawności działania systemu korzeniowego (zwłaszcza w glebach kwaśnych), aktywności liści (składnik chlorofilu i udział w procesie fotosyntezy), a także rola w reakcjach prowadzących do uwolnienia energii z ATP, tak potrzebnej w regeneracji tkanek roślinnych po zimie. Wśród nawozów oferowanych w Luboniu warto rozejrzeć się wśród Luboplonów. Zarówno w rzepaku ozimym jak i zbożach ozimych już teraz (o ile warunki meteorologiczne na to pozwolą) rekomenduję zastosowanie LUBOPLONU MAG-MAKS lub LUBOPLONU MAGNEZOWO-SIARCZANOWEGO. Rzecz w tym, by w możliwie największym stopniu ograniczyć stres roślin wynikający z niedostatecznej (mam wielką nadzieję, że przejściowej) podaży azotu mineralnego i co się z tym wiąże efektywnego przetworzenia w komponenty plonu zasobów, które rośliny będą miały w najbliższych tygodniach do dyspozycji.


Ostatnio zmodyfikowany 2 lutego, 2022 o 01:38