EKSPERT RADZI

Ocena i odbudowa roślin po zimie


Warunki atmosferyczne w ostatnich tygodniach dla młodszych Producentów rolnych bywają zaskakujące, na starszych nie robią wrażenia. Wiem, co piszę ponieważ niedawno miałem okazję do rozmów na ten temat we wschodniej części kraju, gdy poranek witał nas temperaturą – 25oC. Prawdą jest, że wszyscy odzwyczailiśmy się od tak niskich temperatur. W związku z tym powróciły pytania dotyczące oceny łanu/plantacji. A to nie jest łatwe, tym bardziej, że zima nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa. Ocena wykonana dzisiaj może okazać się nieaktualna za 2-3 tygodnie. Jednak zakładając, że rośliny mimo dużych uszkodzeń rokują pozytywnie najważniejsza pozostaje kwestia efektywnej odbudowy na przedwiośniu.

Biznes jakim jest produkcja roślinna wymaga ambitnych zadań, które muszą być realne, by nie przeinwestować. W tym roku taki scenariusz może zdarzać się częściej niż zwykle. Stąd konieczność uwzględnienia i rozważenia wielu czynników.

Przed startem wegetacji konieczne będzie wykonanie roślinom testu przezimowania. Zboża są obecnie w różnych stadiach rozwojowych, zależnie od uprawianego gatunku oraz terminu siewu. Większość pszenic znajduje się w fazie krzewienia (fot. 1), która rozpoczyna się od wykształcenia 3 liści, niektóre łany są bardzo gęste. Nie wszystkie wykształcone źdźbła przetrwają. Odrzucenie najsłabszych na początku strzelania w źdźbło jest normalne. W najbliższych tygodniach może okazać się jednak, że uszkodzone przez mróz i wiatr węzły krzewienia i zawiązki źdźbeł bocznych zostaną mocno zredukowane, co z kolei będzie wymagało dużego wsparcia ze strony rolnika. Późno siane pszenice (na przykład po burakach) znajdują się w stadium szpilki (fot. 2), co paradoksalnie może oznaczać, że wcale nie są na „przegranej” pozycji, lecz pod warunkiem, że znajdują się w żyznym stanowisku.

Fotografia 1. Pszenica ozima. Wielkopolska, stan na dzień 13.02.2026 (J. Potarzycki)

 

Fotografia 2. Ta sama odmiana pszenicy ozimej, późno siana. Wielkopolska, stan na dzień 31.01.20226 (J. Potarzycki)

Laboratoryjna ocena stanu przezimowania zbóż polega na kilkudniowej obserwacji czy pojawią się odrosty, co przedstawiono na rycinie 1. Pamiętajmy, że w takiej ocenie ważne jest reprezentatywne (najlepiej losowe) pobranie roślin. Chodzi o to żeby nie wybierać miejsc najlepszych i odwrotnie.

Rycina 1. Laboratoryjna ocena stanu przezimowania zbóż. Wykorzystano materiał zdjęciowy Jacka Daleszyńskiego; https://www.topagrar.pl/articles/info/zrob-zbozom-test-na-przezimowanie-2477098

W przypadku rzepaku ozimego najważniejsza jest ocena szyjki korzeniowej. Jeśli skórka wraz z tkanką korkową daje się łatwo oddzielić od miazgi korzeniowej, a po przecięciu pojawiają się ciemne i miękkie obszary o nieprzyjemnym zapachu plantację należy zlikwidować. Dodatkową przesłanką jest to, że rośliny przemarznięte dają się łatwo wyciągnąć z ziemi. W roślinach zdrowych pąk wierzchołkowy charakteryzuje się przyrostem liści, a tkanki po przyciśnięciu palcem są sprężyste (Fot. 3). Można wykonać prosty test polegający na tym, że po obcięciu liści rośliny umieszczamy w wilgotnym materiale. Po kilku dniach na zdrowych roślinach powinniśmy zauważyć niewielkie odrosty.

Fotografia 3. Zdrowa roślina rzepaku ozimego. Wielkopolska stan na dzień 31.01.2026 (J. Potarzycki)

Dobrze rozwinięty rzepak ozimy powinien wejść w okres zimowego spoczynku z rozwiniętymi 10-12 liśćmi. Tej zimy nie zawsze było to regułą. Jednak niezależnie od wyjściowego stadium rozwojowego z pewnością część (niekiedy) większość liści zostanie odrzucona. Konieczne będą więc niemałe nakłady na odbudowę rozety liściowej.

Minimalna obsada zdrowych roślin, w miarę równomiernie rozmieszczonych na polu, nie powinna być mniejsza niż 15-20 szt./m2. Nie jest to jednak obsada gwarantująca plony na poziomie potencjału plonotwórczego danej odmiany, a to oznacza konieczność zweryfikowania strategii nawożenia, zwłaszcza azotem (ryc. 2). Dlatego w najbliższych tygodniach należy odrzucić rutynę i podejść do nawożenia racjonalnie, w oparciu o realną ocenę popartą doświadczeniem.

Rycina 2. Dawki azotu zależnie od założonego plonu nasion rzepaku ozimego

Idealnym rozwiązaniem byłoby ustalenie dawki azotu w oparciu o test glebowy. Obawiam się jednak, że w tym roku w wielu regionach kraju mogą wystąpić problemy z pobraniem próbek i wykorzystaniem uzyskanych wyników podczas ustalania pierwszej dawki nawozu azotowego. W powyższych obliczeniach przyjęto wartość 65 kg N/ha, mieszczącą się w przedziale podanym w stosownej ustawie, dla średnich zawartości w Polsce. Z odkrywek, które udało się zrobić jeszcze w grudniu wynika, że zasięg korzeni rzepaku, z powodu względnie szybkiego zahamowania wegetacji, jest mniejszy niż w poprzednich latach i często kończy się na głębokości 60-70 cm. Strategia nawożenia azotem wykonana w pierwszym możliwym terminie musi uwzględniać podaż azotanów – szybkiego azotu, aktywującego hormony roślinne. Bazowanie tylko na azocie amonowym lub amidowym (który i tak musi być przekształcony w formę amonową) będzie błędem.

W tym roku po zimie na roślinach zauważymy liczne przebarwienia i nekrozy. Podkreślę, że to nie jest odpowiedni moment do wykonania oceny wizualnej pod względem niedoboru składników. Na stan liści miało wpływ zbyt dużo abiotycznych czynników, o biotycznych nie wspominając. Dlatego prawidłowa ocena pozwalająca na ewentualne korekty w nawożeniu powinna być dokonana jesienią, przed zimowym spoczynkiem (fot. 4).

Fotografia 4. Objawy niedoboru składników mineralnych w rzepaku ozimym (jesień); źródło: Potarzycki, 2017

Dokonując pewnej przenośni można powiedzieć, że tej wiosny czas w rzepaku znacząco się cofnie. W praktyce oznacza to, że rośliny odrzucając liście odrzucą także zakumulowane późnym latem i jesienią składniki mineralne. Licząc bardzo ostrożnie będzie to 50 – 60 kg N, 40 – 50 kg K2O i do 15 kg P2O5. Składniki te nie znikną, będę jednak wykorzystane dopiero przez roślinę następczą.

Zimowe i wczesnowiosenne działania nawozowe muszą uwzględniać historię nawożenia jesiennego. W przypadku zaniedbań w tym względzie możliwych jest kilka scenariuszy, które mogą uwzględniać, zarówno stosowanie nawozów pojedynczych (bez azotu) już teraz, jak i wieloskładnikowych (z azotem), gdy pozwoli na to prawo. Niektóre nawozy mogą być stosowane celowo w najbliższych tygodniach w tzw. systemie wiosennego nawożenia startowego, ale sytuacja taka dotyczy tylko określonego stanu zasobności gleby. Niezależnie od przyczyn, chodzi o to, by rośliny w momencie ruszenia wegetacji miały komfort żywieniowy wynikający z funkcji fizjologicznych każdego ze składników, a także sprawnie poszukiwały, akumulowały i przemieszczały między organami azot glebowy oraz wprowadzony z nawozami.

Skoro mowa o sprawnym poszukiwaniu składników musimy zwrócić uwagę na fosfor i wapń, jako składniki odpowiedzialne za budowę korzeni. Jeśli mamy jakiekolwiek wątpliwości co do zasobów fosforu w glebie powinniśmy możliwie szybko (jak tylko można będzie wjechać na pole) wprowadzić ten składnik do gleby. Dobrym rozwiązaniem będzie zastosowanie SUPERFOSFATU PROSTEGO, który jest nawozem bardzo dobrze rozpuszczalnym w wodzie zawierającym oba wymienione składniki i dodatkowo siarkę, która będzie się systematycznie uwalniała z granuli nawozowej. Poza odbudową tkanek roślinnych (funkcja strukturalna) znaczenie fosforu to także energia zgromadzona w związkach energetycznych (ATP). Czego jak czego, ale energii w najbliższych tygodniach rośliny będą potrzebowały sporo. W takich sytuacjach zawsze jednak przypominam, że lepszym terminem stosowania głównej masy fosforu jest aplikacja przedsiewna.

Kationy potasowe są znacznie bardziej mobilne niż aniony fosforanowe. Z tego powodu pogłówne stosowanie potasu jest bardziej efektywne niż fosforu. Na przedwiośniu do rozważenia jest tylko ilość potasu do zastosowania. Decyzja zależy historii nawożenia i aktualnej sytuacji na polu. Do wyboru pozostają tradycyjna SÓL POTASOWA i LUBOPLON KALIUM (który zawiera także składniki drugoplanowe – Ca, Mg i S). Ciekawym rozwiązaniem będzie też zastosowanie LUBOFOSKI 0-15-15. Aplikacja potasu (o ile będzie potrzebna) musi nastąpić jak najszybciej. Zarówno rzepak ozimy jak i pszenica ozima (ryc. 3) pobierają praktycznie cały potas do kwitnienia, dlatego zastosowanie nawozu potasowego na przykład na początku strzelania w źdźbło będzie mocno spóźnione. Nie wystarczy, że granula rozpuści się na powierzchni wilgotnej gleby. Składnik (składniki) z nawozu muszę się jeszcze przemieścić do ryzosfery czyli w zasięg oddziaływania korzeni.

Warto pamiętać, że potas ma bardzo szerokie działanie. Składnik ten powoduje między innymi wzrost grubości kutykuli i syntezę lignin oraz odpowiada za tworzenie się warstwy korka wokół ran. W praktyce oznacza to, że zniszczone mechanicznie tkanki powierzchniowe roślin będą się sprawniej regenerować w warunkach dobrego zaopatrzenia w potas.

Rycina 3. Dynamika pobierania wybranych makroskładników przez pszenicę ozimą plonującą na poziomie 85% potencjału plonotwórczego (Potarzycki, opracowano na podstawie danych różnych autorów).

W rzepaku stosowanie siarki musi być standardem, w zbożach rekomendacją. Im wcześniej to zrobimy tym lepiej, ze względu na regeneracyjno-zdrowotne działanie tego pierwiastka oraz wpływ na efektywność azotu. W rzepaku deficyt siarki często ujawnia się krótko przed kwitnieniem w postaci chlorozy najmłodszych liści. W ten sposób ograniczeniu ulega aktywność fotosyntetyczna roślin, a to oznacza mniejszy dowóz asymilatów do kształtujących się łuszczyn.

Kationem, który towarzyszy siarce w nawozie jest zwykle magnez – składnik chlorofilu i kontroler enzymu RuBiCO w procesie fotosyntezy. Ponadto bez magnezu niemożliwe będzie uwolnienie energii z ATP, ponieważ Mg2+ aktywuje enzym ATP-azę.

W najbliższych dniach należy więc pomyśleć o wprowadzeniu do gleby siarczanu magnezu z myślą o bieżącej odbudowie roślin, a także zwiększeniu aktywności fizjologicznej łanu/plantacji w okresie szybkiego wzrostu (począwszy od strzelania w źdźbło/strzelania w pęd). Dobrym rozwiązaniem będzie aplikacja LUBOPLONU MAG-MAKS (źródło Mg i S) lub LUBOPLONU CAL-MAG (źródło Mg, S i Ca). Drugi z wymienionych nawozów jest szczególnie polecany w rzepaku ozimym, ze względu na duże zapotrzebowanie tego gatunku na wapń.

Aktualne temperatury absolutnie nie pozwalają na podjęcie nawet dyskusji o stosowaniu dolistnym składników mineralnych. Jednak jeśli tylko wystąpią korzystne warunki termiczne – temperatury w najcieplejszym okresie dnia ustalą się na poziomie 10-12oC, a w perspektywie nie będą prognozowane przymrozki – należy zastosować cały pakiet mikroelementów. W rzepaku ozimym kluczowe będą bor i mangan, w zbożach miedź i mangan. W tym sezonie warto rozważyć także zastosowanie cynku, a także składnika korzystnego jakim jest krzem. Niezależnie od wcześniejszego wprowadzenia magnezu i siarki warto dokonać także dolistnej aplikacji tych pierwiastków. Ponadto po tak ciężkiej zimie biostymulacja będzie ważniejsza niż w poprzednich latach. Myślę, że zainwestowanie w składniki okołoazotowe stanie się tej wiosny ważniejsze niż duża dawka nawozu azotowego.


Data ostatniej aktualizacji: 16 lutego 2026